- Widzę, że masz gościa. – Kazuki spojrzał najpierw na mnie, potem na blondyna. Primadonna oparł się o framugę drzwi i pomachał mu. – Będę się zbierać, widocznie jesteś zajęty. – po tych słowach odwrócił się i odszedł.
~
Przewracałem się z boku na bok, nie mogąc zasnąć. Kropelki zimnego potu roszyły się na moim ciele a okno dalej było uchylone. Sięgnąłem po papierosy. Nie odrywając się od poduszki zapaliłem jednego. Powoli wypuszczałem dym, tępo wgapiając się w sufit. Przeprowadzka tutaj miała być dla mnie początkiem czegoś zupełnie nowego – zero zmartwień, problemów czy komplikacji. A potem poznałem Yuuto, Kazukiego i wszystko posypało mi się z rąk – wszystko, co do tej pory miało swój porządek i swoje miejsce. Nie mogło być zbyt perfekcyjnie. Przetarłem dłonią czoło. Utsukushi siedział na parapecie. Machał powoli ogonem i obserwował to, co dzieje się za oknem. Dźwignąłem się do siadu i chwyciłem za telefon. Jest jedna sprawa między mną a Kazukim, która musi zostać wyjaśniona. Wgapiałem się w chwilę, w jego numer telefonu po czym niepewnie nacisnąłem zieloną słuchawkę. Kilka sygnałów, które się odbiły echem w mojej głowie trwały w rzeczywistości tych kilka sekund, choć dla mnie były to wieki. Odebrał. Usłyszałem ciche sapnięcie i jego głęboki głos:
- Tak słucham?
- Kazuki? Obudziłem cię?
- Ichi? – był wyraźnie zdziwiony. – Nie, nie. Nie spałem. Stało się coś? – w tym momencie zapadła cisza. Nie przemyślałem dokładnie tego, o czym chciałbym z nim porozmawiać. Język ugrzązł mi w gardle. – Jesteś tam? Odezwał się po chwili.
- Co? Ja... Tak, tak.
- O co chodzi?
- Słuchaj, ta cała sytuacja z dzisiaj...
- To nie jest rozmowa na telefon. – przerwał mi stanowczo. – Masz może teraz chwilę? – spojrzałem na zegarek. W pracy i tak byłbym nieżywy.
- Mam.
- Będę u Ciebie za jakiś czas. – Po tych słowach rozłączył się. Zwlokłem się z łóżka i ruszyłem do łazienki. Kiedy zapaliłem światło, podszedłem do umywalki i zacząłem przemywać twarz zimną wodą. Otarłem ją dokładnie ręcznikiem i wróciłem do pomieszczenia. Poczułem, jak kręci mi się w głowie. Kurczowo złapałem się blatu i z trudem łapałem kolejne wdechy. Zebrało mi się na wymioty. Zacząłem majaczyć coś pod nosem. Przed moimi oczami ukazały się czarne plamy. Odebrało mi władzę w nogach. Bezwładny runąłem na ziemię. Zemdlałem.
~
- Puls i tętno w normie. – obcy głos zawisł nade mną. – Myślę, że może już sam oddychać. – O czym ty mówisz? Poczułem jak ktoś dotyka mnie rękoma w okolicach nosa, a potem bardzo delikatnie coś z niego zabiera. Głosy po chwili ustały i oddaliły się razem z krokami. Powoli zacząłem otwierać oczy. Zlustrowałem, pod półprzymkniętymi powiekami pomieszczenie w którym byłem. Jego biel wręcz biła mnie po oczach. Przez uchylone okno do pomieszczenia wpadały promienie słońca. To już ranek? Kiedy chciałem dźwignąć się do siadu poczułem, że coś mnie blokuję. Spojrzałem w dół. Obok mojego łóżka siedział Kazuki, który oparty głową o mój brzuch spał. Kurczowo ściskał moją prawą dłoń. Ułożyłem się z powrotem, nie chcąc go budzić. Wtedy chłopak poruszył się niespokojnie i wlepił we mnie swoje brązowe oczy.
- Dzień dobry. – powiedziałem do niego zachrypniętym głosem. Chłopak gwałtownie zerwał się do siadu.
- Ichi! – krzyknął i zawiesił mi się na szyi. Pogładziłem go po włosach. – Nawet nie wiesz, jak wczoraj mnie wystraszyłeś. - Jak się czujesz?
- Znacznie lepiej. – usiadłem. Kazuki usadowił się przede mną, wciąż patrząc mi w oczy. Zalała mnie fala gorąca, był zdecydowanie za blisko.
- Czy ty naprawdę chcesz się wykończyć? – pogładził mnie po policzku. Zbliżył się. Przymrużył lekko powieki i uśmiechnął się. Nie wiedziałem co zamierza, lekko speszyłem się, zaistniałą sytuacją.
- Siema królewno! – usłyszałem głos Byou. Poczułem się poirytowany, znowu nam przerywa. Minął bruneta i przytulił mnie. – Chyba połowę Tokio postawiłeś na nogi. – Zaraz za blondynem do pomieszczenia niczym duch wszedł Yuuto. Kazuki obrzucił go spojrzeniem pełnym mordu i odsunął się ode mnie. Byou podszedł do bruneta i pociągnął go za rękaw koszuli. – Zdaje się, że wy dwoje musicie pogadać. – wyszli z pomieszczenia, zostawiając mnie i Yuuto samego. Chłopak niepewnie usiadł obok mnie na łóżku i położył swoją dłoń na mojej. Uśmiechnął się smutno i spuścił głowę.
- Bardzo się martwiłem o ciebie. – gładził kciukiem zewnętrzną stronę mojej ręki. Westchnąłem. Wyciągnąłem wolną dłoń w jego kierunku.
- Chodź do mnie. – chłopak przysunął się do mnie i przytulił. Objąłem go mocno. Bardzo go potrzebowałem. Przeczesywałem powoli jego włosy. Ucałowałem policzek i spojrzałem na niego. – Tęskniłem.
- Przepraszam, za wszystko. Szczerze. Nie chcę, żeby takie sytuacje się powtarzały.
- Ja też. Ale jest coś, o czym musisz wiedzieć. – chłopak spojrzał na mnie zdziwiony – Wtedy w klubie... Upiłem się. – zapadała chwila ciszy. – Całowałem się z Byou. – chłopak westchnął. Uniósł głowę i znowu spojrzał mi w oczy.
- Chyba mi się należało. – powiedział i znowu wtulił się we mnie.
- Nie mów tak. – gładziłem go dłonią po plecach. – Yuu... Zacznijmy od nowa. – uśmiechnął się szeroko. – Kocham cię.
- Ja ciebie też.
~
Rozsiadłem się wygodnie. Sięgnąłem po szklankę i garść leków, które od razu przełknąłem. Odstawiłem naczynie i założyłem nogę na nogę. Usłyszałem szelest.
- I jak? – Yuuto wyszedł z naszej sypialni. Oblizałem usta na jego widok. Podszedł trochę bliżej i pokazał mi się z każdej strony. – Myślisz, że to będzie okej? – chłopak miał na sobie czarną skórzaną kamizelkę, całą nabitą ćwiekami. Ostatni guzik był niedopięty. Na szyi zawieszony miał srebrny krzyż. Do kompletu miał założone również skórzane spodnie z masą przeróżnych wiązań.
- Wyglądasz świetnie. – powiedziałem i dźwignąłem się. Podszedłem do niego i objąłem w pasie. – Masz dać dzisiaj z siebie wszystko. – uśmiechnął się i pocałował mnie w nos. Chwyciłem za jeden z guzików jego kamizelki i zacząłem go rozpinać.
- Rano jeszcze byłeś słaby. – zaśmiał się. Natychmiast go puściłem i cofnąłem się odrobinę. Uśmiechnąłem się zawadiacko.
- Nie chcesz, to nie. – powiedziałem i rozłożyłem ręce. Odwróciłem się chcąc odejść, kiedy poczułem, jak oplata mnie rękoma w pasie.
- Wcale nie powiedziałem, że nie chcę. – odwrócił mnie do siebie i wziął mnie na ręce. Oplotłem go nogami w pasie. – Seks na zgodę?
- Można tak powiedzieć. – zaśmiałem się.
- To musimy się zdecydowanie częściej kłócić. – pocałował mnie i zjechał rękoma na mój tors. Jęknąłem cicho w jego usta. Pociągnąłem go delikatnie zębami za kolczyk w wardze. Chłopak zamruczał cicho i uśmiechnął się. Przeszliśmy do sypialni, gdzie ułożył mnie na łóżku. Zszedł ustami na moją szyję, całował każdy centymetr mojej skóry. Ściągnął z siebie koszulkę. Błądził rękoma po moim torsie. Zjechał na linie moich bokserek i chwycił je pewnie. Zsunął ze mnie ostatnią część garderoby. Dłoń ułożył na mojej męskości i zaczął poruszać nią – w górę i w dół. Zacząłem wzdychać i sapać. Kiedy zszedł ustami na linie mojego podbrzusza, czułem jak szaleję. W końcu chwycił go w obie ręce, spojrzał mi w oczy. Ucałował główkę i wziął go całego do ust. Jęczałem głośno i przeciągle.
~
Stałem i patrzyłem, jak kończą sprawdzać sprzęt. Byou był wyraźnie zdenerwowany i stremowany. Chodził z miejsca na miejsce i mówił coś do siebie pod nosem. Kazuki przeglądał jakieś papiery, Jin siedząc przy „garach” uderzał w nie, co chwilę zmieniając rytm. Yuu przygrywał coś cicho na basie, dyskutując w tym czasie z Manabu. Wskoczyłem na scenę i zaczepiłem blondyna. Objąłem go ramieniem.
- Bardzo się stresujesz? – zapytałem klepiąc go krzepiąco po plecach.
- Jak cholera. – odpowiedział i przymknął powieki. Czułem, jak cały się trzęsie. – Wiesz jak po takim stresie ciężko staje? – prawie że wykrzyczał mi to w twarz. Cały zespół spojrzał na nas z głupawymi minami.
- Zdaje sobie sprawę. – powiedziałem i uderzyłem go lekko pięścią w ramie.
- A ty? – spojrzał na mnie znacząco, a potem na Yuuto. – Jak tam? – skrzyżował ręce na piersi i uśmiechnął się zaczepnie.
- I to jest Byou, którego znam. – zaśmiałem się. – Pokaż tego samego perwersa na scenie.
- Nie zmieniaj tematu. – Byou trącił mnie lekko w nos.
- Dobrze, nawet bardzo dobrze. – Powiedziałem i czułem jak lekko się rumienię. Chłopak podszedł bliżej i zapytał, prawie że niesłyszalnie:
- Masz ze sobą, no wiesz?
- Chodzi ci o zaręczyny? – pokiwał twierdząco głową. – Mam. – Poklepałem się po kieszeni marynarki.
- No to życzę powodzenia, królewno. – zaśmialiśmy się. Teraz sam nie wiedziałem, który z nas bardziej się stresuje.
~
Dali z siebie wszystko, choć przy pierwszych kilku piosenkach wokalista był spięty, później rozluźnił się i zaczął szaleć razem z publicznością. Świetnie zagrali, czułem się z nich cholernie dumny. Kiedy pożegnali się z resztą, powoli udali się za kulisy. Wcisnąłem się tam i ukazując przepustkę, wszedłem do pomieszczenia. Próbowałem odnaleźć blondyna, przeciskając się między fanami. Kiedy go dostrzegłem, pociągnąłem go na stronę.
- Gdzie jest Yuuto?
- Wszystko według naszego planu - wysłałem go „w teren”. Jest przy barze. – Uśmiechnąłem się do blondyna i oboje opuściliśmy kulisy. Dostrzegłem bruneta rozmawiającego z barmanem. Podszedłem i przytuliłem od tyłu.
- Byłeś wspaniały, wiesz? – chłopak odwrócił się do mnie przodem i pocałował krótko. Objąłem go w pasie. – Zmęczony?
- Cholernie. – zaśmiał się. – Cieszę się, że ci się podobało. Wracajmy do domu, tylko zapłacę za siebie. – Chłopak odwrócił się do barmana i zaczął dokonywać wpłaty. Wtedy ja cofnąłem się o krok i poprawiłem marynarkę. Wyjąłem niewielkie, czerwone, atłasowe pudełko i uklęknąłem na jedno kolano. Kiedy chłopak zwrócił się w moją stronę, jego oczy powiększyły się do rozmiaru talerzy. Zakrył dłonią usta.
- Nie chciałbym zapomnieć o tak istotnej sprawie. – czułem, że oczy wszystkich obecnych są skierowane w naszą stronę. Nie speszony tym, postanowiłem kontynuować. – Yuuto, wyjdziesz za mnie?
- Tak! – nawet nie zawahał się z odpowiedzią. Wziął pierścionek i wsunął go sobie na palec. W całej Sali rozległy się brawa i pogwizdywania. Kiedy wstałem z klęczek, chłopak rzucił mi się na szyję i pocałował. Po chwili podeszli do nas pozostali członkowie zespołu. Każdy nam gratulował i życzył szczęścia. Jedynie Kazuki trzymał się z dala i obserwował to wszystko. Kiedy spojrzałem w jego stronę i nasze spojrzenia się spotkały chłopak pokręcił głową i odszedł. Przeprosiłem obecnych i ruszyłem za nim.
Stał na zapleczu i palił. Wgapiał się w jakiś punkt i powoli wypuszczał dym. Podszedłem do niego i oparłem się o barierkę.
- Wytwórnia zaprosiła nas na rozmowę kwalifikacyjną. – powiedział po chwili.
- No to fantastycznie! - Sam odpaliłem papierosa. – Skąd zatem taki humor?
- Jestem zmęczony. To tyle.
- Słuchaj, w dalszym ciągu nie dokończyliśmy naszej rozmowy. – zwróciłem się w jego stronę. – Ciągle nam ktoś w tym przeszkadza. Teraz jest okazja. – powiedziałem spokojnie. Kazuki odwrócił się w moją stronę.
- Życzę szczęścia na nowej drodze życia. – powiedział i odszedł.
Skorzystam tylko z okazji i przywitam się z Wami, kochani! Jestem Reila dołączyłam dziś do załogi bloga jako beta (za co bardzo Ci dziękuję, Akiro). Od teraz wszystkie pytania odnośnie pojawienia się nowych rozdziałów proszę kierować na http://ask.fm/MaliceDix lub GG: 3819471.
Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni z efektów współpracy mojej i Akiry oraz, że rozdział Wam się podobał. ♡
Jest świetnie, więcej proszę.~ ♡
OdpowiedzUsuńNo spoko, zaręczyłem się XD'
OdpowiedzUsuńRozdział jak zwykle wspaniały, trzymał w napięciu. Zastanawia mnie teraz ta cięgle przerywana rozmowa z Kazikiem. No ciekawe.
Mimo, że jest mniej komentarzy to piszesz co raz lepiej, Akiro!
A Ty jak zwykle mi słodzisz.
UsuńZ nudów oglądałem jakieś fv ze SCREW i przez Ciebie cholerną trudność sprawiło mi oglądanie tych filmików, dzięki Akira XD
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=Gz04rTXj5bg&hd=1
http://www.youtube.com/watch?v=lXVD06uLDRw&hd=1
Przeswietne,jak zwykle. Czekamy na wiecej.
OdpowiedzUsuńJak zawsze świetny rozdział.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńKazuki jes zazdrosny! Tak mi się wydaje... A co do rozdziału to jest świetny coraz lepiej piszesz. Chyba się uzalezniłam od czytania Twoich rozdziałów. Czekam z niecierpliwością na następny!
OdpowiedzUsuńSuper rozdział Akira. OCzekuje następnego.
OdpowiedzUsuńCudowneee *-* Oczywiście oczekuję na następne! :)
OdpowiedzUsuńAkcja się rozkręca... czekam na ciąg dalszy. pozdrowienia Akirko :3
OdpowiedzUsuńNareszcie mogę przeczytać nowy rozdział! Akira, Kochana, piszesz coraz lepiej. Tak trzymaj! <3 //Yoshike
OdpowiedzUsuńWOOOOW! CHCE WIĘCEJ! hm.. Cieszy mnie tez to ze ktoś zgodził sie z tobą wspołpracować (chodzi mi o twoja bete. Malice.. którą gorąco pozdrawiam i chciałabym wytulic za to ze sie angazuje.. naturalnie chciałabym wytulic tez ciebie Akiro) Pisz dalej... Swietnie ci idzie.. Co do rozdziału wciągający i swietnie napisany jak zawsze.. czekam na wiecej.. :D
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na następny rozdział.~
OdpowiedzUsuńYey, tyle tu emocji. Tyle się dzieje!
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem, Akiro, że pisząc dotychczas zrobiłaś tylko 3 literówki (tak, liczyłam XD). To bardzo mało, biorąc pod uwagę, że napisałaś bez bety te dziesięć rozdziałów. Na przykład, kiedy, ja coś piszę, robię mnóstwo błędów i zanim cokolwiek gdziekolwiek wyślę muszę przeczytać to z 10 razy. Więc naprawdę podziwiam. Jednakże cieszę się, że Relia dołączyła, jako beta. Dobrze mieć osobę, która pomaga i czuwa nad wszystkim :)