- Słuchaj, w dalszym ciągu nie
dokończyliśmy naszej rozmowy. – zwróciłem się w jego stronę. – Ciągle nam ktoś
w tym przeszkadza. Teraz jest okazja. – powiedziałem spokojnie. Kazuki odwrócił
się w moją stronę.
- Życzę szczęścia na nowej
drodze życia. – powiedział i odszedł.
Zaniemówiłem. I tak po prostu
pozwoliłem mu odejść. Odwróciłem się po chwili. Widziałem tylko niknącą w
moich oczach sylwetkę. Nie rozumiałem w sobie chęci pójścia za nim i
zatrzymania go. Nie ruszyłem się jednak nawet o milimetr. Drzwi na zaplecze
otworzyły się. Światło przez chwilę oświetlało moją twarz. Byou stanął obok
mnie i spojrzał w stronę odchodzącego lidera.
- Dlaczego nie idziesz za nim?
– zapytał po dłuższej chwili. Nie odpowiedziałem na to pytanie. Ścisnąłem
jedynie nerwowo pięści i spuściłem głowę.
- Czy on mnie nienawidzi? –
blondyn spojrzał na mnie zdziwiony. – Od początku mam wrażenie, że traktuje
mnie jak ścierwo.
- Nie wiem skąd taki pomysł
przyszedł ci do głowy. – westchnął. – Kochasz go, prawda? – poczułem się
bezsilny wobec zaistniałej sytuacji. Kazuki to... tylko znajomy. Nic nie
znaczący znajomi. Ma się przecież takich wielu. Pomagał mi czasami – jak każdy
dobry znajomy. Znajomy... Zakryłem twarz dłońmi. Kogo ja chcę oszukać do
cholery? Byou objął mnie ramieniem.
- Nie wiem. – powiedziałem
ciężko oddychając.
- Znam go już tyle czasu.
Nigdy wcześniej się tak nie zachowywał. Spróbuj z nim pogadać. Na spokojnie,
bez krzyków i...
- ...on nie chce ze mną
rozmawiać. Próbowaliśmy tyle razy, ciągle coś nie wychodzi. To i tak bez
znaczenia, mam teraz Yuuto.
- Ale kochasz Kazukiego. –
minąłem blondyna i trąciłem go ramieniem.
- Nie. – syknąłem. – I nigdy
nie będę. Przestań pierdolić od rzeczy i dajmy sobie z nim spokój.
Kiedy wróciłem do
pomieszczenia zastałem tam bruneta – całego w skowronkach. Uśmiechał się
promieniście, od ucha do ucha. Zrobiło mi się lżej, kiedy go takiego zobaczyłem.
Wyglądał uroczo. Kiedy udało mi się dotrzeć do niego, objąłem go jedną ręką w
pasie i cmoknąłem w policzek. Chłopak wtulił się we mnie i wyciągnął przed
siebie dłoń. Zaczął uważnie oglądać pierścionek.
- Cudny, dziękuję.
- Akurat to nie ja wybierałem.
– zaśmiałem się. – Pogratuluj wyboru Primadonnie. – chłopak spojrzał zdziwiony
najpierw na mnie, następnie na blondyna.
- No proszę. – uśmiechnął się.
– Kto by pomyślał. Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem teraz szczęśliwy.
- Ja też. – odpowiedziałem i
przytuliłem go do siebie. – Wracajmy do domu.
- Jestem za, padam na twarz. –
zachichotał. Kiedy pożegnaliśmy się ze wszystkimi, Yuu pociągnął mnie za rękę
do wyjścia. Na całe szczęście niedaleko był postój taksówek.
Wychodziliśmy z parku. Byłem
kompletnie bezwładny. Podeszliśmy pod postój taksówek.
– Piśnij choć słowo, a
poderżnę ci gardło.
Potrząsnąłem głową. Yuu nawet
nie zauważył, że dziwnie się zachowuję. Cały czas uśmiechnięty mówił o czymś
żywo przy tym gestykulując i śmiejąc się. Cały parking był pusty, więc
musieliśmy poczekać, aż ktoś się zjawi. Brunet mocno przytulił mnie do siebie i
zaczął głaskać mnie po głowie. Wtuliłem się w niego, zaciskając ręce na jego
koszuli. Było mi dobrze, czułem się bezpieczny, a co ważniejsze kochany.
Ucałował moje włosy, następnie czoło, nos, a na końcu musnął moje usta.
Uśmiechnąłem się i trąciłem językiem jego kolczyk. Chłopak mruknął przeciągle i
polizał moją dolną wargę. Kiedy rozchyliłem usta, delikatnie wsunął tam język.
Całował mnie powoli i z uczuciem. Przyjemne ciepło zalewało mnie w środku.
Westchnąłem wprost w jego usta. Kiedy odsunął się ode mnie zetknął nasze czoła
i zamknął oczy.
- Kocham cię najmocniej, jak
tylko się da. – powiedział po chwili. – Obiecaj mi, że już nigdy mnie nie
zostawisz.
- Obiecuję. – ucałowałem go
krótko i uśmiechnąłem się. – Ja ciebie też kocham. Obiecaj mi to samo.
- Tak łatwo się mnie nie
pozbędziesz. – zaśmialiśmy się oboje.
Wsiedliśmy do taksówki, która
akurat podjechała na postój. Starszy mężczyzna zdjął czapkę na przywitanie i
ciepło się uśmiechnął.
- Dokąd? – zapytał.
Mężczyzna spojrzał na nas
wystraszony.
- Dokąd? – zapytał drżącym
głosem. Yuuto podał dokładny adres i rzucił mężczyźnie sporą ilość pieniędzy.
- To wszystko będzie twoje,
jeśli zawieziesz nas tam szybko. – taksówkarz pokiwał głową w geście
zrozumienia.
Skuliłem się. Nie potrafiłem
zrozumieć co się dzieje. Zakręciło mi się w głowie i przymrużyłem powieki. Yuu
spojrzał na mnie i odgarnął mi włosy z twarzy.
- Kochanie, wszystko okej? –
zapytał z troską.
- Czy wszystko z nim w
porządku? – mężczyzna spojrzał na mnie. Widziałem, jak pojedyncza kropla potu
spływa po jego czole. Ręka Yuu mocno zacisnęła się na moich żebrach.
- Ja chyba jestem po prostu
bardzo zmęczony. – złapałem się za głowę i zacząłem masować ją wolnymi ruchami.
Yuuto objął mnie ramieniem i czule ucałował mnie w policzek. Przez całą drogę
mroczyło mnie i czarne plamy zalewały mi obraz. Robiłem się bardzo senny.
Kiedy dotarliśmy do mieszkania
niemalże od razu udałem się do łazienki. Zrzuciłem z siebie koszulkę i
podszedłem do ogromnej wanny. Przykucnąłem i odkręciłem kurek. Uważnie
obserwowałem jak woda powoli się rozlewa i napełnia jej białe brzegi. Tafla
była idealnie prosta – jak lustro. Delikatnym ruchem dłoni zmąciłem tą
perfekcję. Odpiąłem rozporek i zsunąłem z siebie pozostałe części garderoby.
Rozsiadłem się wygodnie i czułem, jak przyjemne ciepło okala mnie z każdej
strony. Przymknąłem powieki i ułożyłem głowę na oparciu. Było mi dobrze, czułem
się zrelaksowany i odprężony. Powoli odpływałem do krainy Morfeusza, kiedy
czyjeś dłonie pogładziły mnie po włosach. Otworzyłem oczy i ujrzałem Yuu, który
przyglądał mi się uważnie. Uśmiechnąłem się.
- Nie siedź za długo, jeszcze
mi tu zaśniesz. – powiedział śmiejąc się.
- Spokojnie. – usiadłem. – Nie
chcesz polenić się ze mną? – oczy bruneta zabłysły, a na twarz wpełzł uroczy
uśmiech. Pudrowo różowe rumieńce zakwitły na jego twarzy. Uznałem to za zgodę.
Chłopak wstał i złapał rękoma za materiał koszuli. Zaczął ściągać ja powolnymi
ruchami, kręcąc przy tym biodrami. Był cholernie pociągający. Kiedy pozbył się
jej, nachylił się, ułożył ręce na oparciach wanny i pocałował mnie krótko.
Dosięgłem dłońmi do jego rozporka i siłując się z nim chwilę, w końcu pozbyłem
się ostatniej części garderoby. Niemal wrzuciłem go do tej wanny. Brunet zaczął
się śmiać. Ułożył się na mnie i wtulił twarz w zagłębienie mojej szyi.
Przejechał mimowolnie ręką po moim torsie. Wsunąłem dłoń w jego włosy i
przeczesywałem je. Zjechałem trochę niżej na jego szyję, następnie na plecy.
Chłopak wczepiony we mnie jak małe zwierzątko pomrukiwał co chwilę z
zadowolenia.
- I kto tu zasypia? –
zaśmiałem się.
- Jest mi po prostu przyjemnie.
– uśmiechnął się spod przymkniętych powiek. Poruszył się tak, że otarł się o
mnie. Westchnąłem. Dźwignął się i usiadł na mnie okrakiem. Pocałował mnie
krótko w czoło, po czym przytknął je do mojego. Otarł nasze nosy i zaśmiał się
cicho. Ułożył jedną dłoń na moim policzku i pocałował mnie, prawie że
niewyczuwalnie. Chwyciłem go w pasie i przyciągnąłem mocniej do siebie. Założył
mi jedną rękę na karku, a drugą powoli sięgnął mojego krocza. Chwycił je
delikatnie i zaczął poruszać ręką. Jęczałem wprost w jego usta. Kompletnie
odpływałem, przymknąłem oczy i ułożyłem głowę na oparciu. Skorzystał z tego i
zaczął dokładnie całować moją szyję. Zaprzestał pieścić mnie ręką i zanim
zdążyłem zreflektować, nabił się na mnie z głośnym jękiem. Spojrzałem na niego zaskoczony.
Dłonie zacisnął na moim torsie i po chwili zaczął się na mnie poruszać.
Złapałem go pewnie rękoma za pośladki i zacząłem dociskać głębiej i mocniej.
Yuuto objął mnie za szyję i mocno przytulił się do mnie.
- Spokojnie, zaraz przestanie
boleć. – pogłaskałem go po plecach i ucałowałem jego obojczyki. Jego ruchy były
spokojne i powolne. W końcu odsunął się ode mnie i przytrzymując się moich ud,
sam zaczął się na mnie powtórnie nabijać – tym razem jednak jęcząc z każdym
ruchem. Przymknięte powieki, wilgotne włosy klejące mu się do twarzy, rozmyty
makijaż, mokre ciało i lekko rozchylone usta, które co chwilę błagały o więcej.
Wyglądał niesamowicie. Poruszał się coraz szybciej i coraz mocniej nabijał
się na mnie. Kiedy poczułem, że byłem blisko spełnienia chwyciłem rękoma jego
biodra i docisnąłem do siebie. Chłopak krzyknął i sam doszedł w tym samym
momencie co ja. Opadł na mnie i zaczął się śmiać. Spojrzałem na niego zarumieniony i lekko zdziwiony, zastanawiając się co go tak rozbawiło. Odsunął
się i spojrzał na mnie.
- Było cudownie. – powiedział uśmiechając się i głośno dysząc. Znowu zaczął chichotać i wtulił się we mnie.
Objąłem go szczelnie i pogładziłem po plecach.
- Dziękuję.
Siedzieliśmy już drugą godzinę
w studiu PS COMPANY. Tupałem nerwowo nogą i niespokojnie przebierałem dłońmi.
Byou już długo nie wychodził z biura dyrektora wytwórni. Jin chodził po całej
długości korytarza, Manabu pisał z kimś smsy, Yuuto zaś ściskał mocno moje
ramię. Najbardziej spokojny z nas wszystkich zdawał się być Kazuki. Siedział na
jednym z foteli i opierał się łokciami o kolana. Ręce splecione, przystawione
miał do twarzy. Od tego czasu, od którego tam przebywaliśmy nie zmienił
pozycji. Yuuto pocałował mój policzek i polizał moją szyję.
- Wyjdźmy stąd na chwilę. –
powiedział uwodzicielsko.
- Ale Byou może wyjść w każdej
chwili. – spojrzałem na niego i przejechałem palcem po jego torsie . Połaskotałem go po brzuchu, na co zareagował słodkim chichotem. Kazuki spojrzał na
nas spod byka i skrzywił się.
- Mam na ciebie straszną
ochotę. – polizał płatek mojego ucha i zjechał ręką na moje udo.
- Nie musisz dwa razy
powtarzać. – powiedziałem i wstałem, ciągnąc go za rękę w stronę wyjścia.
- Wybieracie się gdzieś? –
usłyszałem za nami zdenerwowany głos lidera. Spojrzałem na niego przez ramię.
- Nie twój interes. – rzuciłem
ostro i znowu zacząłem ciągnąć speszonego Yuu w stronę toalet. Wtedy drzwi
otworzyły się i wyszedł z nich Byou. Wyglądał na przybitego i przygnębionego.
Zamknął za sobą drzwi i spuścił głowę. Ukrył twarz w dłoniach i pociągnął
nosem. Kazuki jak na zawołanie podszedł do niego i objął wokalistę ramieniem. Wtedy
wszyscy podeszliśmy do blondyna i spojrzeliśmy wyczekująco.
- Spokojnie. – Kazuki pogładził
go po plecach. – I jak? – nastała chwila ciszy. Byou odsunął ręce od twarzy i
spojrzał na nas. Wziął głęboki wdech.
- Udało się, przyjęli nas. –
powiedział i zaśmiał się przez łzy. Jak na zawołanie wszyscy zaczęliśmy
wiwatować i klaskać. Przytuliłem mocno bruneta do siebie i powiedziałem na
ucho:
-Wiedziałem, że wam się uda.
Tak się cieszę. – ucałowałem go w czoło.
- Ja chyba nie wierzę w to, co
usłyszałem. – objął mnie mocno.
- No chłopaki! – krzyknął Manabu.
– W tym wypadku trzeba iść i to porządnie opić.
- Jestem za, ale za kilka dni
dostaniemy ponowne wezwanie. Będą chcieli nas usłyszeć. – powiedział blondyn gasząc zapał gitarzysty.
- Chodźmy, ja stawiam. –
powiedział Kazuki ciągnąc wszystkich do wyjścia.
Siedzieliśmy przy jednym z
bardziej oddalonych stolików. Muzyka grała tak głośno, że powoli zaczęło mi
szumieć w uszach. Sięgnąłem po kolejnego drinka. Kręciło mi się w głowie. Yuuto
kleił się do mnie, ja zaś obejmowałem go ramieniem.
- Zwolnij trochę. – powiedział
i czknął. Zaśmiałem się.
- I kto to mówi? – odstawiłem szklankę
na miejsce. Ująłem go za podbródek i złożyłem na jego ustach krótki pocałunek.
Ponownie się zaśmiał.
- Kto gra w butelkę? – zapytał
lekko wstawiony Jin, wymachując pustym naczyniem po koniaku w prawej ręce.
- Dawajcie. – wtórował mu
równie pijany Manabu. Wszyscy pokiwali twierdząco głową. Perkusista ułożył ją
na stole i zakręcił. Wypadło na Byou.
- Pytanie. - powiedział.
- Jesteś prawiczkiem? –
wszyscy spojrzeli na niego, oczekując odpowiedzi.
- Nie. – odpowiedział i
chwycił za butelkę. Wypadło na Kazukiego. Spojrzałem na blondyna i od razu po
jego minie wiedziałem, czego mogę za chwilę się spodziewać.
- Zadanie. – odpowiedział na
lider, jak na złość.
- Ty i królewna, do łazienki i
nie wychodzić, przez dziesięć minut.
- Nie ma mowy. –
zaprotestowałem.
- Okej, to chcesz się przed
nami rozbierać? – zapytał śmiejąc się. Byłem między młotem a kowadłem.
Popatrzyłem na Yuuto. Dalej się uśmiechał.
- No idź. Wiem, że nie zrobisz
nic głupiego. – odpowiedział, na moje nieme pytanie i pocałował mnie w
policzek. Westchnąłem cierpiętniczo i dźwignąłem się z miejsca. To będzie
najgorsze dziesięć minut w moim życiu. Szedłem przodem, Kazuki wlókł się za
mną. Pchnąłem ciężkie drzwi i wszedłem do łazienki. Ciemne pomieszczenie z
kilkoma różowymi neonami. Oparłem się o blat umywalek i spojrzałem na lidera.
Stanął przede mną i znowu obserwował mnie swoim lodowatym spojrzeniem. Staliśmy tak
chwilę, w zupełnej ciszy ciągle mierząc się wzrokiem. Chłopak był nieźle
wstawiony, jednak nie do końca panował nad sobą. Chwiejnym krokiem ruszył w
moją stronę. Oprał się rękoma po moich bokach, spojrzał w oczy i zaśmiał się.
- Długo czekałem na te
dziesięć minut. – powiedział i polizał mój policzek. Otworzyłem szeroko oczy ze
zdziwienia, co on najlepszego wyprawia?
- Ty... I Byou... Wy to
wszystko razem uknuliście! – krzyknąłem,
próbując go odepchnąć. Wtedy chwycił mnie mocno za ręce i przytrzymując
je skrzyżował mi je za plecami. Był o wiele silniejszy. Ścisnął je mocno.
Jęknąłem przeciągle z bólu, co Kazuki wykorzystał.
- Oj, kochanie, nie masz
ochoty na mnie? – zapytał parodiując głos Yuuto. Zbliżył się do mojej twarzy i
znowu polizał mój policzek. – Jaki ty jesteś uroczy. – cholernie czuć było od
niego alkohol. Ciężki alkohol. Próbowałem się uwolnić z uścisku, jednak tylko
pogorszyłem sytuację, Kazuki zacisnął ręce na moich dłoniach jeszcze mocniej.
Krzyknąłem.
- Puszczaj. – wysyczałem.
Wtedy chłopak pocałował mnie. Nie delikatnie czy czule. Zrobił to bardzo
brutalnie. Ugryzł mnie w wargę tak, że popłynęła z niej krew. Nie bawił się w
bycie ostrożnym. Od razu wepchnął mi język do buzi. Wykorzystałem to, że
rozluźnił się, szarpnąłem z uścisku i zdzieliłem po twarzy. Dźwięk uderzenia
rozniósł się echem po pomieszczeniu. Chłopak lekko skulony stał przede mną trzymając się za zaczerwieniony policzek. Oddychałem ciężko. Otarłem wierzchem
dłoni krew spływającą po mojej brodzie.
- Jesteś skończonym
skurwysynem. – powiedziałem wściekle i ruszyłem w kierunku wyjścia. Wtedy
brunet objął mnie od tyłu mocno w pasie i przyciągnął do siebie.
- Poczekaj. – ułożył głowę na
mojej brodzie. – Przepraszam nie tak miało to wyglądać. Proszę, daj mi to wyjaśnić.
– wyszeptał. Odetchnąłem. Odwróciłem się do niego i odsunąłem go do siebie.
- Słucham. – założyłem ręce na
piersi.
- Źle zacząłem. Nie chciałem
tego tak zjebać. – powiedział i potarł dłonią czoło. – Nawet nie wiesz ile
czasu zbierałem się, żeby ci to powiedzieć. – spuścił głowę. Oparłem się
plecami o jedną z kabin. Zaśmiał się
smutno. – Ale się spóźniłem, prawda? – w jego oczach widziałem pełno bólu. – No
wiesz, Ty i Yuu... Te zaręczyny... Cieszę się, że wam się układa. – zaczął bawić
się jednym ze swoich naszyjników. Wziął głęboki wdech i zamknął oczy. – Ichi ja...
Piękne~Wspaniałe~idealne~intrygujace~przecudowne..
OdpowiedzUsuńChce więcej *O*
Akiro, z kazdym rozdziałem coraz bardziej pawam miłością do twojego stylu pisania. A kiedy ten sie skonczy odczuwam nostalgie i tesknote... Wiem tez ze zapewne nie raz bede powracac i czytac od poczatku do końca..
Tymczasem spokojnego wieczoru dla ciebie i twojej Bety. C:
Łoa, to tak jednym słowem.
OdpowiedzUsuńNo spisałyście się na medal! Póki co to jeden z najlepszych rozdziałów, fragmenty z nabijaniem się i policzkowaniem strasznie mnie rozbawiły, dobry humor gwarantowany, przynajmniej do jutra. Hah, uwielbiam Was XD
OdpowiedzUsuńOj Ichi, Ichi. Chyba ani z Kuzukim, ani Yuu mu nie wyjdzie :c
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział ^^
*FOREVER ALONE*
UsuńPrzerywać w takim momencie... T^T brutalne ;-;
OdpowiedzUsuńSwietny rozdzial, jak zwykle~
Przerywać w takim momencie... T^T brutalne ;-;
OdpowiedzUsuńSwietny rozdzial, jak zwykle~
Cuuuudowne,jak zwykle <3
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział, jak każdy. Aż nie wiem co napisać. Czekam z niecierpliwością na następne rozdziały. Moje ulubione opowiadanie ( jedyne jakie czytam i wyczekuje nowych rozdziałów ) Powodzenia w dalszym pisaniu ^_~
OdpowiedzUsuńCudwny rozdział, który poprawia mi humor. Bardzo dziękuję. ;3
OdpowiedzUsuńKurcze to opowiadanie jest cudowne. Nie lubię jakoś szczególnie czytać, ale to uwielbiam. Oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńSiedziałam wczoraj do 3 rano, bo tak się wciągnęłam, że przeczytałam wszystkie rozdziały po parę razy... Z ręką na sercu mogę Ci powiedzieć, że jest to moje ulubione opowiadanie (a przeczytałam ich na prawdę wiele, uwierz).
OdpowiedzUsuńKażdy kolejny rozdział jest coraz bardziej interesujący i tajemniczy. Ty chyba chcesz nas zabić tą niepewnością co wydarzy się dalej :P
Niektóre momenty są tak słodkie i kochane, że sama czuję motylki w brzuchu.
Osobiście jestem ogromnie ciekawa jak się to wszystko potoczy.
Dziękuję za to, że piszesz.
Masz ogromny talent moja droga (: ~A.
Cudowne, cudowne, cudowne!
OdpowiedzUsuń