~
- Słucham? – Przede mną
siedział siwowłosy chłopak.
Miał białe soczewki, kolczyk w brwi i labret.
Wyglądał zupełnie jak Takeru z SuG. Ubrany cały na czarno. Na szyi miał srebrny krzyż, na ręce zaś masę bransoletek i pieszczochę. Przeczesał ręką włosy tak, że cała ta biżuteria zadzwoniła. Kolejny Visual? Już
mnie tutaj chyba nic nie zaskoczy. Rzucał mi teraz spojrzenie mordercy. – Jak się tu dostałeś? – zapytałem po
dłuższej chwili bezczelnego przypatrywania się mu.
- Isao prosił, żebym Ci tu
pomógł. Jemu nie odmówię, ale to nie znaczy, że będę miły dla Ciebie. –
Odpowiedział, patrząc na mnie spod byka. No przecież! Zupełnie zapomniałem, że
miał przyjść mi ktoś pomóc. Z zewnątrz dobiegał odgłos znajomego dźwięku
silnika. Odwróciłem się. Dostawca już przyjechał. Trzeba zabierać się do
roboty, a ten dzikus nie może siedzieć tak bezczynnie. Chciałem się odezwać,
kiedy dostrzegłem, że chłopak stał teraz oparty plecami o ladę, ręce zaś
skrzyżował na piersi. O mało nie wybuchnąłem śmiechem. No proszę, taki
kurdupel, a jak pyskuje! Ależ on uroczy. Dostrzegł to, że omal go nie
wyśmiałem. Opanowałem się w porę, uniosłem pięść do ust, odchrząknąłem i
powiedziałem:
- Jestem Ichi. – Wyciągnąłem
rękę w jego kierunku, chcąc się przywitać. Spojrzał na moją dłoń i nawet nie
drgnął. Stałem tak chwilę, z wyciągniętą ręką, jednak nie doczekałem się żadnej
reakcji. – A Ty? – zapytałem po chwili.
- Chuj Cię to. – rzucił
wściekle. Zrezygnowany opuściłem dłoń. Ta współpraca będzie ciężka.
- No to słuchaj Chujcięto,
przywieźli towar i trzeba go przynieść do sklepu. Ja się tym zajmę, a Ty tu
zostań, poczekaj i pilnuj okej? – oświadczyłem kierując się w stronę drzwi.
Usłyszałem za sobą wiązkę przekleństw rzucanych pod moim adresem. Wyszedłem na zewnątrz. Niski, pulchny
mężczyzna wyskoczył z pojazdu. Pomachałem do niego, co on odwzajemnił.
- Co tam u starego byka Isao?
– zapytał wesoło, ściągając z głowy czapkę. Podał mi zaświadczenia o odebranym
towarze do podpisania.
- Sprawy rodzinne. –
odpowiedziałem, biorąc świstki papieru. Oparłem je o maskę samochodu i zacząłem
pisać.
- Pozdrów go ode mnie.
- Ależ oczywiście. –
podeszliśmy do tyłu samochodu i otworzyliśmy drzwi. Kiedy zobaczyłem ilość
pudeł, nogi się pode mną ugięły. Nie wyjdę stąd do jutra. Tym bardziej, że nie zapowiada się, żeby
Chujcięto miał mi pomóc. Chwyciłem pierwsze pudło z brzegu i ruszyłem w stronę
schodów wejściowych sklepu. Kiedy tylko się tam wdrapałem, spojrzałem na
chłopaka. Od tych paru minut nie zmienił pozycji, jedynie teraz przyglądał się
swoim paznokciom.
- Może byś tak pomógł? –
wysapałem, kiedy położyłem pudło na ziemi.
- Kazałeś mi się nie ruszać i
pilnować. – odpowiedział i spojrzał na mnie. Cwana bestia.
- Słuchaj. Im szybciej się z
tym uporamy, tym szybciej będziesz mógł sobie iść. Możesz chociaż przynieść
drabinę z zaplecza? – chłopak westchnął cierpiętniczo i skierował się na tyły.
W tym czasie wyszedłem na zewnątrz i razem z dostawcą wyładowaliśmy wszystko z
samochodu. Wymieniłem jeszcze kilka zdań z mężczyzną, po czym ten
odjechał. Podnosiłem drugie pudło, kiedy
poczułem jak ktoś z impetem wpada na mnie. Cała zawartość się wysypała.
Świetnie. Jeśli coś się zniszczyło, będę musiał za to zapłacić.
- Patrz jak łazisz! –
wrzasnąłem wściekle. Dźwignąłem się do siadu. Dopiero teraz mogłem się
przyjrzeć, kto mnie staranował. Przede mną klęczał chłopak, może z rok starszy
ode mnie. Miał jasnobrązowe włosy. Gorączkowo zbierał płyty, leżące na ziemi.
Przyjrzałem się uważnie i dostrzegłem kolczyka w brwi i snake’i. Wlepił po chwili we mnie swoje brązowe oczy i
uśmiechnął się tak, że zrobiło mi się słabo.
- Wszystko okej? – zapytał. –
Bardzo Cię przepraszam, śpieszyłem się i nie zauważyłem Cię wybiegając zza
rogu. – Wstał i zaczął otrzepywać kolana i uda. Po chwili podał mi rękę.
Chwyciłem niepewnie, a chłopak z łatwością postawił mnie do pionu. – Jeszcze raz
bardzo przepraszam. – podał mi pudło wyminął mnie i znowu zaczął biec. Stałem
tak i gapiłem się na niego jak odchodził. Nikł mi co raz bardziej w oczach, w
końcu zniknął za rogiem. Nie wiem ile bym tak jeszcze stał, gdyby nie ocuciło
mnie prychnięcie. Odwróciłem się. W drzwiach, oparty o framugę stał dzikus i
patrzył na mnie jak na ostatnią sierotę życia.
- Ciota. –rzucił i wrócił do
sklepu.
~
Sięgałem właśnie po ostatnią
gitarę którą trzeba było wymienić. Wyciągałem rękę w jej kierunku, kiedy
drabina zachwiała się. Już przed oczami miałem najgorsze, wtem wahania ustały.
Złapałem się kurczowo rękoma oparć. Spojrzałem w dół. Siwowłosy stał oparty o
nią i glanem przytrzymywał jedną z nóg. Ręce znowu założył na piersi i patrzył
na mnie swoim obojętnym wzrokiem. Chwyciłem instrument i zszedłem na dół.
- Dziękuję. – powiedziałem kiedy
odłożyłem go. Zero reakcji. Czy do niego w ogóle coś dociera? – Słuchaj. –
Zacząłem lekko podirytowany. – Przez najbliższych kilka tygodni będziesz musiał
znosić moje towarzystwo, więc musimy jakoś zacząć współpracować. Nie musisz
robić tego dla mnie, ba, nawet nie będę tego oczekiwać. Ale sam powiedziałeś,
że Isao nie odmówisz. Zrób to dla niego. – chłopak przekręcił lekko głowę. – To
zacznijmy jeszcze raz, okej? – powiedziałem opanowany.
- Jestem Ichi. – Wyciągnąłem dłoń
w jego kierunku.
- Chuj Cię to. – To będą
długie tygodnie. Bardzo długie tygodnie.
~
- Myślę, że najlepsze co możesz zrobić, to z nim pogadać. Nie ma sensu
przed tym uciekać, to i tak z Tobą wygra, wiesz o tym prawda?
- Wiem. – Odparłem smutno. Strzepnąłem lekko papierosa o parapet.
- Masz jego numer? – zazdrościłem jej takiego opanowania w tych
sytuacjach. Ja byłem kompletnie spanikowany.
- Mam.
- Zadzwoń do niego jutro i umów się z nim. Najszybciej się wtedy
przekonasz, co do niego czujesz. Po prostu spędzając z nim czas. A teraz spać,
bo jutro będziesz nieżywy.
- Paula?
- Tak?
- Dziękuję.
~
Zerknąłem dyskretnie na
chłopaka. Siedział na ladzie i sortował jakieś płyty. Wyciągnąłem telefon z
kieszeni. „To do dzieła!” – pomyślałem. Wyszedłem na tyły. Lekko opatuliłem się
płaszczem, wyciągnąłem papierosa (tak na uspokojenie!) i wybrałem numer Yuuto.
Było chwilę po piętnastej.
- Tak, słucham? – usłyszałem jego
głos. Zacząłem panikować.
- Uhm, Yuuto? – prawie że
wyszeptałem.
- O Ichi, hej. – rzucił radośnie.
– Jak leci? Nie jesteś przypadkiem w pracy?
- A okej. Jestem, jestem. –
dobra, raz kozie śmierć. – Słuchaj, co robisz dziś wieczorem? – pytanie ledwo
przeszło mi przez gardło.
- Właściwie to nic. A co? –
mogę przysiąc, że byłem niemal pewien, że Yuu się teraz uśmiecha pod nosem.
- Masz może ochotę gdzieś
wyjść? – zapytałem pewniej. Przytknąłem papierosa do ust, omal nie krztusząc
się dymem.
- Jasne. O której?
- Dwudziesta?
- Może być. Przyjdź po mnie.
- To do zobaczenia. – po tych
słowach rozłączyłem się szybko. Serce mi chyba wyskakiwało z piersi. Szlag by
to! Ponownie wybrałem numer Yuu.
- Etto, Yuu, gdzie mieszkasz?
~
- Ayu! – To on umie mówić? –
Myślałem, że jesteś jeszcze na zajęciach.
- Skończyłam trochę szybciej,
postanowiłam Cię odwiedzić. Uroczo tu. – Niesamowite. Była jeszcze niższa od
niego. Tak się da?
- Zamykamy koło siedemnastej.
Masz może potem ochotę się gdzieś przejść?-
- Dlaczego nie. – Zerknęła na
mnie i uśmiechnęła się. Cholera, liczyłem na to, że powie mu po imieniu. Odwzajemniłem uśmiech i z powrotem wróciłem do
grzebania w papierach. Nie chciałem, żeby to wyglądało tak, jakbym ich
podsłuchiwał (co z tego, że właśnie to robiłem). – To może ja nie będę Wam
przeszkadzać. – powiedziała i ponownie przytuliła siwego. – Do później. - pomachała mu i wyszła ze sklepu. I tu Cię mam.
- Ooou! Ładniutka, kto to był?
– Zagwizdałem kiedy chłopak usiadł na ladzie. Oparłem się na niej łokciami i
patrzyłem na niego z perfidnym uśmiechem.
- Nie Twój interes. – Znowu zobojętniał.
A przynajmniej nieźle udawał.
- Jak ma na imię? – co z tego,
że dokładnie usłyszałem. Chciałem go trochę podenerwować.
- Chuj Cię to.
- Nie wiedziałem, że to imię
jest takie popularne, że jeszcze oprócz Ciebie, ktoś może się tak nazywać. –
rzuciłem śmiejąc się.
- Jeszcze słowo i przysięgam,
że ta noga od krzesła znajdzie się w Twojej dupie. – dobra, teraz serio się zdenerwował.
- Ktoś tu się chyba zakochał. –
zacmokałem. Siwy odwrócił się do mnie, a ja uniosłem ręce w geście obronnym.
Wróciłem do papierkowej roboty.
~
Nie czułem pleców, po tylu
godzinach roboty. Muszę się szybko uwijać do domu, za niedługo widzę się z Yuu.
Sprawdziłem czy wszystko jest powyłączane, ustawiłem czujniki i zamknąłem
sklep. Chujcięto zabrał się zaraz po tym, jak rozwiesiliśmy płyty. Wezwałem
taksówkę. Podszedłem pod umówioną ulicę, wsiadłem i podałem adres. Przez całą
drogę myślałem, gdzie mógłbym go zabrać. Kino odpada, nie wiedziałem jakie lubi
filmy. Do siebie go zapraszać nie będę, po raz kolejny. Nie miałem ochoty
ruszać się do Toketsu – skrzywiłem się na myśl o tym, jak tam się nachlałem, że
aż trzeba było mnie nieprzytomnego holować do domu. Restauracja to chyba będzie
najlepszy pomysł. Z tego co pamiętam, to niedaleko Yuu jest jedna, bardzo
kameralna i przytulna. To będzie strzał w dziesiątkę. Muszę tylko po drodze zahaczyć jeszcze o jedno
miejsce. Przełknąłem głośno ślinę. Właśnie czeka mnie moja pierwsza
poważniejsza randka.
~
- Chyba nie wyglądam
idiotycznie, prawda Utsukushi? – rzuciłem jakby w powietrze, przeglądając się sobie
w lustrze.* Delikatnymi ruchami poprawiłem
włosy. Trzeba się zbierać, nie wypadałoby się spóźnić. Narzuciłem płaszcz i ruszyłem w stronę domu
Yuu. Na szczęście nie mieszkał tak daleko – raptem dwadzieścia minut drogi.
~
Niepewnie nacisnąłem dzwonek
do drzwi. Muszę przyznać, że chłopak nieźle się ulokował. Mieszkał w jednym z
droższych apartamentowców w Tokio. Wziąłem głęboki wdech. Usłyszałem kroki, zbliżające się w stronę drzwi. Już nie żyję. Mam tylko nadzieję, że nie palnę nic głupiego. Zamek szczęknął. Drzwi otworzyły się. Przede mną stanął odrobinę wyższy Yuuto. Wyglądał... cudownie. Zdawało mi się, albo miał dziś mocniejszy makijaż.
- Ichi! - krzyknął rozradowany. Oparłem się o framugę drzwi i wyciągnąłem przed siebie rękę, którą miałem za plecami. Oczy Yuu momentalnie się powiększyły. Bardzo się ucieszył. Podałem mu bukiet czerwonych róż, które sam wybierałem. Niby wiem, że róże to oklepany pomysł, ale nawet nie znałem go na tyle dobrze, by powiedzieć jakie kwiaty lubi.
- To bardzo miło z Twojej strony, nie trzeba było. - wziął ode mnie wiązankę, po czym objął mnie jednym ramieniem. Ucałowałem go kącikiem ust w policzek,cały drżałem. Nie umknęło to jego uwadze.
- Trzeba było się cieplej ubrać, powiedział wciągając mnie do mieszkania. Ładnie tu. Na szczęście się nie zorientował, dlaczego cały się trzęsłem.
- Dasz mi chwilę?
- Jasne.
- Ichi! - krzyknął rozradowany. Oparłem się o framugę drzwi i wyciągnąłem przed siebie rękę, którą miałem za plecami. Oczy Yuu momentalnie się powiększyły. Bardzo się ucieszył. Podałem mu bukiet czerwonych róż, które sam wybierałem. Niby wiem, że róże to oklepany pomysł, ale nawet nie znałem go na tyle dobrze, by powiedzieć jakie kwiaty lubi.
- To bardzo miło z Twojej strony, nie trzeba było. - wziął ode mnie wiązankę, po czym objął mnie jednym ramieniem. Ucałowałem go kącikiem ust w policzek,cały drżałem. Nie umknęło to jego uwadze.
- Trzeba było się cieplej ubrać, powiedział wciągając mnie do mieszkania. Ładnie tu. Na szczęście się nie zorientował, dlaczego cały się trzęsłem.
- Dasz mi chwilę?
- Jasne.
~
Zajęliśmy jeden ze stolików na uboczu. Był początek tygodnia, nie było tu zatem dużo ludzi. Zamówiłem butelkę czerwonego wina. Yuuto wyciągnął swoje papierosy i odpalił jednego.
- To wszystko było na prawdę niepotrzebne. - powiedział, uśmiechając się.
- Oj było. Mówiłem Ci, że mam u Ciebie dług. Nie udało mi się nic lepszego wymyślić. - przysiadłem się bliżej chłopaka, delikatnie objąłem go ramieniem. Drugą zaś położyłem, na jego udzie.
- Wystarczyłoby zwykłe dziękuję. Robiłem to, co do mnie należy. Postąpiłbyś inaczej? - zapytał, ponownie się zaciągając. W tym czasie obsługa przyniosła trunek i dwie lampki. Postawiłem je obok nas i zacząłem rozlewać. Chłopak wyrzucił papierosa. Podałem mu kieliszek i jak ostatnio - stuknęliśmy nimi delikatnie. Upiłem kilka łyków. Było na prawdę wyśmienite.
Rozmawiało nam się bardzo dobrze, jednak przez cały ten czas nie mogłem odgonić od myśli tego chłopaka, który wpadł na mnie dzisiaj. Yuuto mówił teraz coś o ich zespole, żywo przy tym gestykulując. Potakiwałem co chwilę i uśmiechałem się. Ciekawe jak miał na imię. Cudownie się uśmiechał, nie wspominając o jego oczach. Z zamyślenia wyrwał mnie chłopak:
- Ichi, słuchasz mnie w ogóle? - zapytał lekko zasmucony. Otrząsnąłem się. Zrobiło mi się głupio, Przyszedłem tu, żeby spędzić czas z Yuuto i żeby odpocząć i nie zaprzątać się takimi błahostkami.
- Przepraszam słońce, zamyśliłem się. - chłopak udał obrażonego. - Ej, daj spokój. - powiedziałem po chwili, przysiadając się jeszcze bliżej do niego. Objąłem jego podbródek dłonią. - Yuu, nie gniewaj się na mnie. - uśmiechnąłem się, a on dalej dzielnie obrażał się na mnie. Skradłem mu krótki i delikatny pocałunek. Teraz patrzył mi w oczy i uśmiechał się rozanielony. - Chodź. - powiedziałem wstając. Wyciągnąłem rękę w stronę zdziwionego chłopaka.
- Gdzie? - zapytał zaciekawiony.
- Może mało to romantyczne, ale myślę, że poprawi Ci nastrój. - powiedziałem, puszczając mu oczko. Złapałem go za rękę i pociągnąłem w stronę toalet. Kiedy weszliśmy, niemal wepchnąłem go do jednej z kabin. Wziąłem go na ręce (mimo iż był cięższy ode mnie), a on objął mnie nogami w pasie. Przyparłem go tak do ściany, całując go zachłannie. Oderwałem jedną rękę od jego pośladków i przeniosłem ją na bluzkę chłopaka, delikatnie ją podwijając. Yuuto zarzucił mi ręce na kark.
- Widzę, że jesteś strasznie niecierpliwy. - zaśmiał się. Całował moją szyję.
- Żebyś wiedział. - powiedziałem dobierając się do jego rozporka.
~
* ( http://photo3.ask.fm/887/138/622/90003009-1r1qa9h-aqgoepg5240ocj5/original/C360_20130902093024_.jpg ) - Ichi wygląda w tym momencie dokładnie tak.
** Chyba nie trzeba mówić, kto dołączył dziś do "obsady" opowiadania. Możeby tak osobne opowiadanie z tą przeuroczą osobą?
Właściwie to dwoma. Ale to już zostawiam Wam, bawienie się w sherlocka, kto to jest.
* ( http://photo3.ask.fm/887/138/622/90003009-1r1qa9h-aqgoepg5240ocj5/original/C360_20130902093024_.jpg ) - Ichi wygląda w tym momencie dokładnie tak.
** Chyba nie trzeba mówić, kto dołączył dziś do "obsady" opowiadania. Możeby tak osobne opowiadanie z tą przeuroczą osobą?
Właściwie to dwoma. Ale to już zostawiam Wam, bawienie się w sherlocka, kto to jest.
O matko... W takim momencie skończyć rozdział? Czekam na więcej!
OdpowiedzUsuńJestem paskudna, tak, wiem.
UsuńObalam mit. Ichi to uke.
OdpowiedzUsuń~Chujcięto
Może i Uke, ale za to jak się stawia (;
UsuńJesteś okrutna! Najpierw każesz tyle czekać na rozdział, potem urywasz w takim momencie TT_TT Chcemy wiecej, bo świetne!
OdpowiedzUsuńJestem przeokrutna moje myszki. Będą komentarze to i dziś pojawi się kolejny rozdział.
UsuńSzkoda, że urwałaś w takim momencie. T ^ T
OdpowiedzUsuń''Chujcięto'' rozwala system, z niecierpliwością czekam na czwarty rozdział.
I bardzo dobrze, że w takim momencie, czytając to prawie nie posikałem się ze śmiechu. Ja i Chujcięto chyba się nie zaprzyjaźnimy, smutek.
UsuńDostaniesz z glana za tydzień, Ichi.
UsuńHmm.. Czy ja w Twoim opowiadaniu jestem blondynem jak na zdjęciu? Ot, czysta ciekawość.
OdpowiedzUsuńBardziej chodziło tu o kwestie ubioru. Jeśli chodzi o włosy - to już kwestia Waszego wyobrażenia. CHYBA ŻE masz co do tego jakieś specjalne życzenia. (;
UsuńMocne!
OdpowiedzUsuńczytałam to jakieś 3 razy..świetne
OdpowiedzUsuńDziękuję i zapraszam na Tiny.
UsuńPrawie popłakałam się ze śmiechu, kiedy przeczytałam "Jeszcze słowo i przysięgam, że ta noga od KRZESŁA znajdzie się w Twojej dupie" xD Coś czuję, że "Chujcięto" stanie moją ulubioną postacią w tym opowiadaniu. Kocham chamskich i aroganckich bohaterów. Dobrą osobą się zainspirowałaś. Trafiłaś w mój gust.
OdpowiedzUsuńCo do tego, że brutalnie przerwałaś w takim momencie to jest po prostu chwyt, żeby wyprowadzić czytelnika z równowagi i jednocześnie wywołać apatyt na kolejny rozdział :)
Dzięki Ci panie, za choć trochę inteligencji w tej świecie. Jako jedyna chyba do tej pory odczytujesz dokładnie moje myśli i przesłania. ;w;
UsuńAleż co, takie zagrania są najlepsze. Zapraszam na tiny, bo nudzę się okropnie.
Po prostu opisujesz wszystko bardzo jasno i przejrzyście. Strasznie podoba mi się Twój sposób pisania - raz fragment jawy, raz snu, a raz wspomnienia. Po za tym zauważyłam, że mamy odrobinę podobny tok myślenia. Widzę w Tobie bratnią duszę :3
UsuńNiestety nie dam rady wpaść na tiny, bo właśnie rysuję :c
To życzę kochana dużo weny, skoro rysujesz. <3
UsuńJest mi niezwykle miło to słyszeć, staram się jak mogę. Troszkę zabawne, odnoszę wrażenie, że czasami za bardzo coś zagmatwam.
Dziękuję. Tobie też życzę dużo weny, żebyś pisała jeszcze lepsze rozdziały :3
Usuń"To do zobaczenia. – po tych słowach rozłączyłem się szybko. Serce mi chyba wyskakiwało z piersi. Szlag by to! Ponownie wybrałem numer Yuu.
OdpowiedzUsuń- Etto, Yuu, gdzie mieszkasz?,, Prawie się popłakałam ze śmichu..Przysięgam! XD
koooocham
OdpowiedzUsuńWhoa. Genialne, uwielbiam Twój sposób pisania. A ChujCięTo wygrał internety i w ogóle +50 do zajebistości. Czekam na następny~ ♥
OdpowiedzUsuńBeztrosko sobie czytam to opowiadanie i nagle dochodzę do szarowłosego Chujcięto. Pomyślałam, że fajna postać z niego i czytam dalej. Po czym wchodzi bialowłosa laleczka to coś mi zaskoczyło, i w końcu załapałam, że chodzi o Ayu, a Chujcięto to Miku Potem jeszcze przypomniałam sobie kto to Ichi, bo kilka razu obiło mi się to imię o uszy. Ale Yuuto i nowego chłopaka nie mogę do nikogo dopasować ._. W każdym razie opowidanie jest cudowne :3
OdpowiedzUsuńAkira, może wstaw zdjęcie Yuu, czy coś, hm?
UsuńŚwietne opowiadanie ♡ genialny pomysł. Rzeczywiście Chujcięto wygrał internety xD Czytając, się zdziwiłam,ale i ucieszyłam, że i postać baardzo przypominająca mnie tam przelotnie występuje♡^^ Czekam na następne rozdziały c:
OdpowiedzUsuńAyu, chodziło dokładnie o Ciebie. Zachwycam się Twoją urodą niemiłosiernie, że musiałam Cię tu jakoś wpleść. To na pewno również nie jedyny Twój epizod.
UsuńDziękuję bardzo <3 Miło mi niezmiernie c: Obecność w takiej świetnej historii jest dla mnie jak zaszczyt c':
UsuńNiech panienka nie przesadza, bo się rumienię okropnie.
UsuńUwielbiam tego rodzaju opowiadania :D Bardzo wciągające. Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów. Pozdrawiam ^^
OdpowiedzUsuńWoo *^* czytam to już drugi raz i znowu podziwiam Twój talent. Tak trzymaj!! /Shi
OdpowiedzUsuńWspaniałe opowiadanie :D Podziwiam kreatywność i mam nadzieję na dalsze rozdziały :D~ Yuno
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie opisujesz. Podoba mi się Twój styl pisania. Czytam to już któryś raz i za każdym razem prawie płaczę ze śmiechu. Pisz dalej, bo wychodzi Ci to genialnie
OdpowiedzUsuńCudo, ale się pastwisz nade mną. gdzie dalszy ciąg? T^T
OdpowiedzUsuńChujcięto rozwalił system ;3
OdpowiedzUsuńHimeayu~! Nasza księżniczka w takim opowiadaniu!? Chce więcej~!
OdpowiedzUsuńTeż ją uwielbiam, jest cudowna!
Usuń" Jeszcze słowo i przysięgam, że ta noga od krzesła znajdzie się w Twojej dupie."
OdpowiedzUsuń^^ Więcej takich tekstów, a masz czytelnika w mojej osobie na 100 % - masuri
*o* * o * *o* * o * wow, jesteś niesamowita. znam ichiego z aska, fajnie, że ktoś o nim pisze. ^_^ /mio
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńGenialne, nie moge doczekać się następnej części ^^
OdpowiedzUsuń