Rozdział IV

Co do jednego z komentarzy.
Cały czas chodzi o Yuuto, ex basistę Screw. Wstawiam jego zdjęcie, żeby nie było niedomówień. 





~
Sprawnym ruchem rozsunąłem zamek. Ułożyłem dłonie na biodrach Yuu, który wciąż nie odrywał się od moich ust. Ruszyłem nimi delikatnie w dół, tym samym pozbawiając chłopaka spodni. W tym czasie on ściągał ze mnie bluzkę. Jęknąłem wprost w jego usta, kiedy złapał mnie za krocze i zaczął ręką poruszać  raz w górę, raz w dół. Czułem, że robi się tam ciasno. Rozszerzyłem nogi Yuu, z zamiarem przygotowania go, jednak chłopak wyswobodził się z mojego uścisku.
- Chyba nie myślisz, że będę dzisiaj uke, co? – zapytał, łapiąc mnie za nadgarstki. Uniósł mi je ponad głowę, tym razem mnie przyciskając do ściany. O nie tak łatwo się nie dam. Pocałował mnie delikatnie.
- Jeszcze się przekonamy.  – chłopak spojrzał mi wyzywająco w oczy, po czym uklęknął przede mną. – A Ty co? Masz zamiar się modlić? – zaśmiałem się. Dobrze wiedziałem co zamierza, jednak nawet w tej sytuacji nie mogłem się powstrzymać od jakiegoś komentarza. Zsunął ze mnie ostatnią część garderoby, a ja odgarnąłem mu włosy. Odchyliłem głowę do tyłu, czując, że odpływam.

~

Cały stres spłynął ze mnie, niemalże natychmiastowo po tamtych wydarzeniach. Choć jest jedna rzecz, która nie mogła dać mi spokoju. Tamtej nocy z Yuu, kiedy zamykałem oczy, zawsze widziałem tego roześmianego chłopaka, którego imienia nawet nie znałem. Był jak istny anioł. Karciłem się za to w myślach, starając się skupić, na kochaniu się z Yuuto, jednak to wracało do mnie jak bumerang. Otworzyłem drzwi frontowe muzycznego. Tak jak i wczoraj, Chujcięto siedział w tym samym miejscu na blacie, z tą różnicą, że w tej chwili zajadał się czekoladą. Jak tylko wszedłem, skrzywił się, by po chwili wrócić, do pochłaniania słodkości. Spojrzałem. Obok niego leżało jeszcze kilkanaście tabliczek. No no, takie chucherko, a jaki ma spust.
- Cześć. – Rzuciłem przechodząc obok niego na zaplecze, żeby zostawić tam kurtkę. Starałem się być miły, chociaż nie umknęło mi na uwadze, jakże urocze przywitanie z jego strony („Ssij, niedoruchańcu.”). Udałem, że tego nie słyszałem. Zamknąłem szafkę z moimi rzeczami i wróciłem na sklep. Usiadłem za ladą, kiedy wydałem z siebie żałosne jęknięcie. Mam nagrodę, za wczorajsze zabawy. Chyba nie muszę mówić, kto w końcu był na dole. Siwy zaprzestał na chwilę jedzenia czekolady, spojrzał na mnie i zaczął chichotać.
- Z czego się cieszysz? – zapytałem spokojnie.
- A Tobie co? – rzucił z pogardą. – Lewatywę Ci robili rurą od odkurzacza? – teraz już nie powstrzymywał się od śmiechu. To chyba jeden z najmilszych komplementów, jakie w przeciągu tych dwóch dni padły pod moim adresem. – Pedał. – żachnął, kiedy przestał rechotać.
- Dla Ciebie pan pedał. – co to, to nie. Nie dam się tak łatwo.

~

Na początku bałem się, że jęcząc niepotrzebnie zwrócę na nas uwagę, czego byśmy nie chcieli, jednak teraz już nie powstrzymywałem się. Ja nie jęczałem, ja wręcz krzyczałem z przyjemności jaką dawał mi Yuuto. Jego kolczyk w wardze dodatkowo potęgował to doznanie. Trzymałem jego twarz w dłoniach, co chwile odgarniając mu włosy. Byłem już blisko spełnienia, kiedy nachyliłem się i pocałowałem go krótko i chwytając lekko za ramiona podniosłem do pionu.
- Dlaczego przerwałeś? Przecież prawie…
- Chcę poczekać na Ciebie. – palnąłem, niczym w hiszpańskiej telenoweli. Jednak byłem pewien wypowiedzianych słów.
- No dobrze. – odparł Yuu, ponownie mnie całując. Tym razem to on wziął mnie na ręce. Oplotłem go tak, jak on wcześniej mnie. Zaczął napierać na moje wejście. Będzie bolało. 

~

Spojrzałem ukradkiem na zegarek. Było chwilę po dziewiątej. Dokładnie wczoraj o tej godzinie wpadłem na tego chłopaka. Z nikłym pierwiastkiem nadziei podszedłem do przyciemnionych szyb. Oparłem czoło o zimne szkło wypatrując, czy przypadkiem znowu nie będzie tędy przechodzić. Stałem tak jakąś chwilę, wgapiając się w jeden punkt. Wtedy dostrzegłem upragniona osobę. Chłopak szedł, tym razem powoli, pogwizdując coś wesoło. Jedyne co teraz mogłem, to go obserwować. Musiałem się tym wystarczająco nacieszyć. No bo co innego miałem zrobić? Wylecieć na zewnątrz i jak gdyby nigdy nic palnąć : „Cześć, wczoraj na mnie wpadłeś dokładnie o tej samej godzinie, a wieczorem, pieprząc się z takim kolesiem ciągle myślałem o Tobie.” Już widziałem jego reakcję. Chłopak jednak zauważył mnie i nie zatrzymując się uśmiechnął się tak cudownie jak wczoraj i pomachał mi. Dobrze, że szyba była przyciemniana, bo zauważyłby, jak robię się cały czerwony. Drżącą ręką pomachałem mu, na usta zaś wpełzł – ni to grymas, ni to uśmiech. Znowu zniknął. Do moich uszu doszedł szelest rozpakowywanej kolejnej tabliczki czekolady. Odwróciłem się i zobaczyłem, że siwy cały czas się temu wszystkiemu przyglądał i kiedy już otworzył usta chcąc coś powiedzieć, wyprzedziłem go:
- Ciota, tak, wiem. – rzuciłem, głośno wzdychając.

~

Wbijałem paznokcie w plecy Yuu. Ból był nieznośny, jednak powoli zaczynałem się przyzwyczajać. Zamknąłem oczy. Znowu on. Nie mogłem powstrzymać się od myśli, które teraz toczyły walkę w mojej głowie. Opanuj się, cholera.  Yuu się teraz liczy. Spojrzałem na niego, po jego twarzy spływały powoli kropelki potu. Oczy miał zamglone. Usta lekko rozchylone, co chwilę pojękiwał i głośno sapał. Schował głowę, w zagłębieniu mojej szyi i całował ją – delikatnie i niespiesznie. Takie też były jego ruchy. Wolną ręką, chwyciłem go za podbródek, całując długo.

~


Dotknąłem swoich ust, przypominając sobie smak Yuu. Wczoraj przeżyłem swój pierwszy raz i można powiedzieć, że spieprzyłem. To dopiero wyczyn – kochać się po raz pierwszy i jednocześnie zdradzać tą osobę. Bo jak inaczej to nazwać? Nie potrafiłem się skupić na tym wszystkim, ten chłopak tak mnie omotał, że nie potrafiłem go wyrzucić ze swojej głowy. Przymknąłem oczy i westchnąłem ciężko. Miałem ogromne wyrzuty sumienia. Nie chcę nawet wiedzieć, jakbym mógł się czuć, będąc na miejscu Yuuto. Ja się chyba do tego wszystkiego nie nadaję. Jako, że w sklepie była chwilowa pustka i  nie kręcili się tu ludzie, chwyciłem paczkę fajek i wyszedłem na zewnątrz, przez zaplecze.
Mróz owiewał mnie delikatnie, czułem, jak drętwieją mi ręce, jednak ignorowałem to. Zastanawiałem się, jak ja się teraz pokażę na oczy chłopakowi. A co jeśli mu zależy, tak jak mnie zależało? Wiedziałem, że jest dla mnie ważny. Był bardzo czuły, opiekuńczy i pociągający. A jednak… Nie mogłem się oprzeć wizji dotyku brązowowłosego. To było swojego rodzaju jakieś dziwne pożądanie. Karciłem się za to wszystko. Dlaczego musiałem wpaść na nich obu w tak beznadziejnym czasie? Wszystko jak do tej pory układało się niemalże idealnie, ale jak zwykle. Coś musiało się rozwalić. Nie mogę uciekać od problemu, muszę go załatwić i nie zachowywać się jak dziecko. Przeprowadzka, usamodzielnianie, poświęcenie przyjaźni przetrwałem to wszystko – a teraz dwie osoby rzuciły mnie na kolana, powodując, że szalałem. Muszę się jakoś opanować. To jest wręcz pewne, że między mną a bezimiennym nic nie będzie. W tej chwili, nie mogę stracić Yuuto. Trochę otrzeźwiały, zawróciłem i wyrzuciłem peta, który na moje nieszczęście (czego nie zauważyłem) został zrzucony przez wiatr, centralnie na stertę makulatury na zapleczu. Jak gdyby nigdy nic, zdjąłem kurtkę i wróciłem do siwego.

~

Chujcięto zaprzestał jedzenia czekolady. Spojrzał na mnie badawczo i pociągnął nosem. O co tym razem mu chodziło?
- Czujesz to? – zapytał, o dziwo normalnym tonem.
- Ale że co? – nie mogłem dojść o co chodzi. Dzikus znowu pociągnął nosem i szturchnął mnie.
- Coś się jara.
- E tam, zdaje ci się. – znowu zaczął węszyć.
- Zaplecze. – na te słowa zerwałem się jak oparzony. Szarpnąłem za drzwi. Cholera! Mój niedopałek podpalił stertę papierów. Zrobiło się z tego niezłe ognisko.
- Świetnie, po prostu świetnie! – wrzasnąłem wściekle.
- Na co się gapisz? Łap za gaśnice i zrób z tym coś. – powiedział opanowany Chujcięto.
- Isao mnie zabije, jeśli coś zniszczę. – wykonałem polecenie siwusa.
- To żeś zabłysnął, jak neon nad burdelem.

~

Byłem blisko spełnienia.  Pocieszyłem się w myślach, że nie znam imienia tego chłopaka, bo teraz z pewnością bym je wyjękiwał. Chciałem się jakoś uciszyć, to też znowu zacząłem całować Yuu. Wiedziałem, że i on zaraz dojdzie, bo kiedy językiem badał wnętrze moich ust, krzyczał co raz głośniej. Chłopak wszedł we mnie głęboko, trafiając w moją prostatę. Wydałem z siebie przeciągły krzyk. Zwolnił, chcąc zapewne znowu odnaleźć to miejsce, jednak sam ramionami pewnie docisnąłem się do niego, tak, że poczułem, jak rozlał się w moim wnętrzu. Sam po chwili doznałem tego wspaniałego uczucia. Dyszeliśmy teraz oboje ciężko. Już chyba nigdy nie pokażemy się w tej restauracji, po tym wszystkim. Yuuto objął mnie czule i ucałował w policzek.
- Dziękuję, było cudownie. – powiedział po chwili, patrząc mi w oczy. – uśmiechnąłem się do niego i przytuliłem mocno do siebie. Przepraszam Yuuto. Wybacz mi proszę.

~

- Ohayo! – usłyszałem entuzjastyczne powitanie. W drzwiach stała uśmiechnięta Ayumi. Kiedy zobaczyła mnie stojącego z gaśnicą i rozbawionego do łez siwego, jej mina od razu spoważniała.
- Co tu się stało? – zapytała wystraszona. Z zaplecza wciąż unosił się dym. Na to pytanie dzikus zareagował jeszcze większym śmiechem. Czułem, jak puszczają mi nerwy.
- Ognisko robię, nie widać? – zapytałem wkurzony.
- O mało nas i całego sklepu nie sfajczyłeś, tym swoim ogniskiem, przygłupie.
- Wszystko okej? Nic się wam nie stało? – podeszła do siwusa i zaczęła dokładnie go oglądać ze wszystkich stron.
- Ja tam żyję, ale duma Rokiego Balboa chyba ucierpiała. Co ty, obóz przetrwania w samym środku miasta rozbijasz? – zapytał kpiąco.
- To było niechcący! – próbowałem się bronić.
- Następny raz, to niechcący będziemy używać twojej twarzy do gaszenia tego.  


~

Po całym dniu, miałem serdecznie dość. Wszystko leciało mi dzisiaj z rąk, o mało co nie spaliłem siebie i dzikusa, nie mogłem się na niczym kompletnie skupić. Wracałem cały nabuzowany do domu, kiedy poczułem, że muszę natychmiast zobaczyć się z Yuuto. Zawróciłem z drogi i zacząłem iść w przeciwnym kierunku. Szedłem teraz szybkim marszem, jakby od tego zależało całe moje życie. Wpadałem na ludzi, co chwilę fukałem i kląłem. Nie mogłem się opanować. Jeśli nie będzie go teraz w domu – trudno, najwyżej pokręcę się bez celu, może trochę ochłonę. Mimo iż na dworze było zdecydowanie na minusie – czułem jak wszystko się we mnie gotuje.

~

Kiedy dotarłem pod jego mieszkanie, naciskałem dzwonek raz za razem, co chwile wściekle waląc pięścią w drzwi.
- Moment! – usłyszałem jego głos. Jak się spodziewałem, był w domu. Otworzył mi drzwi i spojrzał zaskoczony. Miał na sobie tylko bokserki. Speszyłem się, cała złość ze mnie uleciała, nagle poczułem, że mam gulę w gardle. Nie mogłem wydobyć z siebie ani jednego słowa.
- Ichi? Co ty tutaj… - nie dałem mu dokończyć, bo spanikowany wepchnąłem go do mieszkania i bez przywitania, zacząłem się do niego najzwyczajniej w świecie dobierać. Przyparłem go do drzwi, wpychając mu język do ust. Chłopak nie protestował, więc wykorzystałem to. Co ja najlepszego wyprawiam? Nie tak miało być…



46 komentarzy:

  1. Sfhzuabzzkaśkziuuabakoahbbakkzjzkakbaaja ;___; świetne! ;; chyba najlepsze z dotychczasowych (ciekawe czemu XD) dziękuję bardzo i czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę! Cieszę się, że komuś sprawiam tym radość.

      Usuń
  2. Borze, świetne tak bardzo bardzo świetne ;___;
    Po za tym jak mogłaś przerwać i to w takim momencie? okrutna.
    W sumie to dzisiaj umierałam i to jedna z 3 rzeczy które mnie rozbawiły, dzięki za poprawę nastroju.~♥
    Zapamiętać, nie mogę jeść czytając Twoje opowiadanie, bo aktualnie krztuszę się jogurtem XD
    Poważnie to nie znoszę czytać opowiadań na których rozdziały trzeba czekać ale to jest wyjątkiem, prawda że dodasz następny w najbliższych dniach? /ven

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arigatou Gozaimasu! Ponownie, jest mi niezmiernie miło wywoływać u Was uśmiech.

      Usuń
  3. ŚWIETNE. ale dlaczego przerwane w takim momencie?! Te opisy...MEGA!

    OdpowiedzUsuń
  4. 'Lewatywę Ci robili rurą od odkurzacza?' 'To żeś zabłysnął, jak neon nad burdelem. ' Te fragmenty mnie zabiły XD. Chyba jeszcze nie czytałem aż tak dokładnych opisów.. MOGŁAŚ SOBIE OSZCZĘDZIĆ, ahahahahaha

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejny rozdział genialny. Można chyba nawet stwierdzić, że lepszy od poprzednich. Piszesz fantastycznie. I te docinki Cujcięto. Genialne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam to opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. "A Ty co? Masz zamiar się modlić?" - to mnie tak rozbawiło, że śmiałam się o północy tak głośno, że moja mama przyszła do pokoju i zapytała, co się dzieje :'D
    Nie wiem, co jest ze mną nie tak (czy może za dużo yaoi się w życiu naczytałam), ale czy tylko mnie bardziej interesuje chamstwo Chujcięto niż romantyczne momenty Ichiego i Yuuto? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję~!
      Chujcięto robi się coś zbyt popularny. ;-; Miało być Yaoi, wychodzi komedia, póki co. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jaką mam trudność w pisaniu scen łóżkowych.

      Usuń
    2. Nawet nie wiesz jaką ja mam trudność w czytaniu scen łóżkowych jak sobie wyobrażam Ichiego (okropne doświadczenie XD) A potem tak po prostu z nim rozmawiam XD //Rin~chan

      Usuń
  8. Mega! Kocham Cię za to opowiadanie, Docinki Chujcięto, świetne.// Rin~chan

    OdpowiedzUsuń
  9. oooo! dopiero teraz czytam. czuję opóźnienie XD te opisy są cudowne! ale okropnie przerywasz T^T czekam na V. /Shi

    OdpowiedzUsuń
  10. może Ichi i Chujcięto będą mieli romans? <3 a opowiadanie genialne ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział :D tylko czemu w takim miejscu przerwany xDD |Czekam na następne~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hime, aniołku, dziękuję :( Czy panienka pojawi się dziś na tinach?

      Usuń
    2. Ano pojawi, pojawi ^^ c:

      Usuń
  12. Dawaj następne rozdziały, bo Twoje wpisy na askach mnie intrygują. ~ Chujcięto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też Cię kocham Krzesło. Zapraszam na Tiny, w okolicach 21.00. Rozdział niebawem. Na pewno jeszcze dziś.

      Usuń
  13. Dosłownie odpłynęłam czytając to! Przepiękne. Nie przestawaj pisać. c:
    Pozdrawiam.
    Kage 愛

    OdpowiedzUsuń
  14. Super opowiadania piszesz ^^ Trzymające w napięciu a jednocześnie zastanawiające i zabawne :), będę polecać ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Więcej Chujcięto~!

    OdpowiedzUsuń
  16. Supersupersuper! Pisz dalej, proszę! ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. To jest świetne. Nie mogę się już doczekać reszty.

    Chujcięto tak bardzo. XD

    OdpowiedzUsuń
  18. "wepchnąłem go do mieszkania i bez przywitania, zacząłem się do niego najzwyczajniej w świecie dobierać." Uwielbiam Twój styl pisania!

    OdpowiedzUsuń
  19. Czy tylko ja wolę Ichiego od Chujcięto?

    OdpowiedzUsuń
  20. kolejny raz świetne, nic więcej nie mam do powiedzenia
    czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  21. "To żeś zabłysnął, jak neon nad burdelem" Nie mogę z tego hahahaha

    OdpowiedzUsuń
  22. Błagam cię o koloejny rozdział bo niewytrzymam ;_;

    OdpowiedzUsuń
  23. Akira prosimy o następny rozdział...

    OdpowiedzUsuń
  24. Skąd ty bierzesz te teksty.. płaczę ze śmiechu xdd

    OdpowiedzUsuń
  25. Weź oddaj talent.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  27. W ogóle, ten wspaniały moment kiedy Twoje teksty są tak genialne, i użyte w idealnym momencie w rozmowie, rozwalają system i czujesz się zajebisty C':

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się na prawdę niesamowicie! Nie sądziłam, że wszyscy tak zaczną mówić - Chujcięto, planktonie itd. Za każdym razem jak to widzę, uśmiecham się jak przygłup do tego monitora. Przysięgam, wspaniałe uczucie.

      Usuń
  28. jsejgpsiejgtoSFowutjpwsjet więcej

    OdpowiedzUsuń
  29. Ej, bo ja już chcę poczytać jak gnębie Ichiego lub kogoś. / Chujcięto

    OdpowiedzUsuń
  30. Dodaj ; = ; niedługo muszę iść spać, bo rodzice będą mnie terroryzować, a chcę poczytać.
    Sakura

    OdpowiedzUsuń
  31. Przeczytałam wszystko na raz w ciągu niecałej godziny.
    Akwmhwwwwwwwwwww!To jest świetne! ~(*^*)~
    Najbardziej lubię Chujcięto.Sam w sobie rozwala system na kawałki,a te jego teksty...Musiałam się ugryźć w rękę,żeby się nie roześmiać o 2 w nocy i domowników nie pobudzić. xD
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.Umrę przy tym czekaniu chyba. D:

    OdpowiedzUsuń

Ostrzegam, że komentarze pisane pod rząd będą usuwane. To nie polega na tym, żeby jedna osoba ciągle komentowała wpis z anonima. Nie nadużywajcie tego, inaczej zostanie zdjęta opcja anonimowego dodawanie komentarzy. Z góry dziękuję.