Co do jednego z komentarzy.
Cały czas chodzi o Yuuto, ex basistę Screw. Wstawiam jego zdjęcie, żeby nie było niedomówień.
~
Sprawnym ruchem rozsunąłem zamek. Ułożyłem dłonie na
biodrach Yuu, który wciąż nie odrywał się od moich ust. Ruszyłem nimi
delikatnie w dół, tym samym pozbawiając chłopaka spodni. W tym czasie on
ściągał ze mnie bluzkę. Jęknąłem wprost w jego usta, kiedy złapał mnie za
krocze i zaczął ręką poruszać raz w
górę, raz w dół. Czułem, że robi się tam ciasno. Rozszerzyłem nogi Yuu, z
zamiarem przygotowania go, jednak chłopak wyswobodził się z mojego uścisku.
- Chyba nie myślisz, że będę dzisiaj uke, co? – zapytał,
łapiąc mnie za nadgarstki. Uniósł mi je ponad głowę, tym razem mnie
przyciskając do ściany. O nie tak łatwo się nie dam. Pocałował mnie delikatnie.
- Jeszcze się przekonamy.
– chłopak spojrzał mi wyzywająco w oczy, po czym uklęknął przede mną. –
A Ty co? Masz zamiar się modlić? – zaśmiałem się. Dobrze wiedziałem co
zamierza, jednak nawet w tej sytuacji nie mogłem się powstrzymać od jakiegoś
komentarza. Zsunął ze mnie ostatnią część garderoby, a ja odgarnąłem mu włosy.
Odchyliłem głowę do tyłu, czując, że odpływam.
~
Cały stres spłynął ze mnie,
niemalże natychmiastowo po tamtych wydarzeniach. Choć jest jedna rzecz, która
nie mogła dać mi spokoju. Tamtej nocy z Yuu, kiedy zamykałem oczy, zawsze
widziałem tego roześmianego chłopaka, którego imienia nawet nie znałem. Był jak
istny anioł. Karciłem się za to w myślach, starając się skupić, na kochaniu się
z Yuuto, jednak to wracało do mnie jak bumerang. Otworzyłem drzwi frontowe
muzycznego. Tak jak i wczoraj, Chujcięto siedział w tym samym miejscu na
blacie, z tą różnicą, że w tej chwili zajadał się czekoladą. Jak tylko
wszedłem, skrzywił się, by po chwili wrócić, do pochłaniania słodkości. Spojrzałem.
Obok niego leżało jeszcze kilkanaście tabliczek. No no, takie chucherko, a jaki
ma spust.
- Cześć. – Rzuciłem
przechodząc obok niego na zaplecze, żeby zostawić tam kurtkę. Starałem się być
miły, chociaż nie umknęło mi na uwadze, jakże urocze przywitanie z jego strony
(„Ssij, niedoruchańcu.”). Udałem, że tego nie słyszałem. Zamknąłem szafkę z
moimi rzeczami i wróciłem na sklep. Usiadłem za ladą, kiedy wydałem z siebie
żałosne jęknięcie. Mam nagrodę, za wczorajsze zabawy. Chyba nie muszę mówić,
kto w końcu był na dole. Siwy zaprzestał na chwilę jedzenia czekolady, spojrzał
na mnie i zaczął chichotać.
- Z czego się cieszysz? –
zapytałem spokojnie.
- A Tobie co? – rzucił z
pogardą. – Lewatywę Ci robili rurą od odkurzacza? – teraz już nie powstrzymywał
się od śmiechu. To chyba jeden z najmilszych komplementów, jakie w przeciągu
tych dwóch dni padły pod moim adresem. – Pedał. – żachnął, kiedy przestał
rechotać.
- Dla Ciebie pan pedał. – co
to, to nie. Nie dam się tak łatwo.
~
Na początku bałem się, że jęcząc niepotrzebnie zwrócę na nas uwagę,
czego byśmy nie chcieli, jednak teraz już nie powstrzymywałem się. Ja nie
jęczałem, ja wręcz krzyczałem z przyjemności jaką dawał mi Yuuto. Jego kolczyk
w wardze dodatkowo potęgował to doznanie. Trzymałem jego twarz w dłoniach, co
chwile odgarniając mu włosy. Byłem już blisko spełnienia, kiedy nachyliłem się
i pocałowałem go krótko i chwytając lekko za ramiona podniosłem do pionu.
- Dlaczego przerwałeś? Przecież prawie…
- Chcę poczekać na Ciebie. – palnąłem, niczym w hiszpańskiej
telenoweli. Jednak byłem pewien wypowiedzianych słów.
- No dobrze. – odparł Yuu, ponownie mnie całując. Tym razem to on wziął
mnie na ręce. Oplotłem go tak, jak on wcześniej mnie. Zaczął napierać na moje wejście. Będzie bolało.
~
Spojrzałem ukradkiem na
zegarek. Było chwilę po dziewiątej. Dokładnie wczoraj o tej godzinie wpadłem na
tego chłopaka. Z nikłym pierwiastkiem nadziei podszedłem do przyciemnionych
szyb. Oparłem czoło o zimne szkło wypatrując, czy przypadkiem znowu nie będzie
tędy przechodzić. Stałem tak jakąś chwilę, wgapiając się w jeden punkt. Wtedy
dostrzegłem upragniona osobę. Chłopak szedł, tym razem powoli, pogwizdując coś
wesoło. Jedyne co teraz mogłem, to go obserwować. Musiałem się tym
wystarczająco nacieszyć. No bo co innego miałem zrobić? Wylecieć na zewnątrz i
jak gdyby nigdy nic palnąć : „Cześć, wczoraj na mnie wpadłeś dokładnie o tej
samej godzinie, a wieczorem, pieprząc się z takim kolesiem ciągle myślałem o
Tobie.” Już widziałem jego reakcję. Chłopak jednak zauważył mnie i nie
zatrzymując się uśmiechnął się tak cudownie jak wczoraj i pomachał mi. Dobrze,
że szyba była przyciemniana, bo zauważyłby, jak robię się cały czerwony. Drżącą
ręką pomachałem mu, na usta zaś wpełzł – ni to grymas, ni to uśmiech. Znowu zniknął.
Do moich uszu doszedł szelest rozpakowywanej kolejnej tabliczki czekolady.
Odwróciłem się i zobaczyłem, że siwy cały czas się temu wszystkiemu przyglądał
i kiedy już otworzył usta chcąc coś powiedzieć, wyprzedziłem go:
- Ciota, tak, wiem. – rzuciłem,
głośno wzdychając.
~
Wbijałem paznokcie w plecy Yuu. Ból był nieznośny, jednak powoli
zaczynałem się przyzwyczajać. Zamknąłem oczy. Znowu on. Nie mogłem powstrzymać
się od myśli, które teraz toczyły walkę w mojej głowie. Opanuj się, cholera. Yuu się teraz liczy. Spojrzałem na niego, po
jego twarzy spływały powoli kropelki potu. Oczy miał zamglone. Usta lekko rozchylone,
co chwilę pojękiwał i głośno sapał. Schował głowę, w zagłębieniu mojej szyi i
całował ją – delikatnie i niespiesznie. Takie też były jego ruchy. Wolną ręką,
chwyciłem go za podbródek, całując długo.
~
Dotknąłem swoich ust,
przypominając sobie smak Yuu. Wczoraj przeżyłem swój pierwszy raz i można
powiedzieć, że spieprzyłem. To dopiero wyczyn – kochać się po raz pierwszy i
jednocześnie zdradzać tą osobę. Bo jak inaczej to nazwać? Nie potrafiłem się
skupić na tym wszystkim, ten chłopak tak mnie omotał, że nie potrafiłem go
wyrzucić ze swojej głowy. Przymknąłem oczy i westchnąłem ciężko. Miałem ogromne
wyrzuty sumienia. Nie chcę nawet wiedzieć, jakbym mógł się czuć, będąc na
miejscu Yuuto. Ja się chyba do tego wszystkiego nie nadaję. Jako, że w sklepie
była chwilowa pustka i nie kręcili się
tu ludzie, chwyciłem paczkę fajek i wyszedłem na zewnątrz, przez zaplecze.
Mróz owiewał mnie delikatnie,
czułem, jak drętwieją mi ręce, jednak ignorowałem to. Zastanawiałem się, jak ja
się teraz pokażę na oczy chłopakowi. A co jeśli mu zależy, tak jak mnie zależało?
Wiedziałem, że jest dla mnie ważny. Był bardzo czuły, opiekuńczy i pociągający.
A jednak… Nie mogłem się oprzeć wizji dotyku brązowowłosego. To było swojego
rodzaju jakieś dziwne pożądanie. Karciłem się za to wszystko. Dlaczego musiałem
wpaść na nich obu w tak beznadziejnym czasie? Wszystko jak do tej pory układało
się niemalże idealnie, ale jak zwykle. Coś musiało się rozwalić. Nie mogę
uciekać od problemu, muszę go załatwić i nie zachowywać się jak dziecko.
Przeprowadzka, usamodzielnianie, poświęcenie przyjaźni przetrwałem to wszystko –
a teraz dwie osoby rzuciły mnie na kolana, powodując, że szalałem. Muszę się
jakoś opanować. To jest wręcz pewne, że między mną a bezimiennym nic nie
będzie. W tej chwili, nie mogę stracić Yuuto. Trochę otrzeźwiały, zawróciłem i wyrzuciłem
peta, który na moje nieszczęście (czego nie zauważyłem) został zrzucony przez
wiatr, centralnie na stertę makulatury na zapleczu. Jak gdyby nigdy nic,
zdjąłem kurtkę i wróciłem do siwego.
~
Chujcięto zaprzestał jedzenia
czekolady. Spojrzał na mnie badawczo i pociągnął nosem. O co tym razem mu
chodziło?
- Czujesz to? – zapytał, o
dziwo normalnym tonem.
- Ale że co? – nie mogłem dojść
o co chodzi. Dzikus znowu pociągnął nosem i szturchnął mnie.
- Coś się jara.
- E tam, zdaje ci się. – znowu
zaczął węszyć.
- Zaplecze. – na te słowa
zerwałem się jak oparzony. Szarpnąłem za drzwi. Cholera! Mój niedopałek
podpalił stertę papierów. Zrobiło się z tego niezłe ognisko.
- Świetnie, po prostu
świetnie! – wrzasnąłem wściekle.
- Na co się gapisz? Łap za
gaśnice i zrób z tym coś. – powiedział opanowany Chujcięto.
- Isao mnie zabije, jeśli coś
zniszczę. – wykonałem polecenie siwusa.
- To żeś zabłysnął, jak neon
nad burdelem.
~
Byłem blisko spełnienia. Pocieszyłem się w myślach, że nie znam imienia
tego chłopaka, bo teraz z pewnością bym je wyjękiwał. Chciałem się jakoś uciszyć,
to też znowu zacząłem całować Yuu. Wiedziałem, że i on zaraz dojdzie, bo kiedy
językiem badał wnętrze moich ust, krzyczał co raz głośniej. Chłopak wszedł we
mnie głęboko, trafiając w moją prostatę. Wydałem z siebie przeciągły krzyk. Zwolnił,
chcąc zapewne znowu odnaleźć to miejsce, jednak sam ramionami pewnie docisnąłem
się do niego, tak, że poczułem, jak rozlał się w moim wnętrzu. Sam po chwili
doznałem tego wspaniałego uczucia. Dyszeliśmy teraz oboje ciężko. Już chyba
nigdy nie pokażemy się w tej restauracji, po tym wszystkim. Yuuto objął mnie
czule i ucałował w policzek.
- Dziękuję, było cudownie. – powiedział po chwili, patrząc mi w oczy. –
uśmiechnąłem się do niego i przytuliłem mocno do siebie. Przepraszam Yuuto.
Wybacz mi proszę.
~
- Ohayo! – usłyszałem entuzjastyczne
powitanie. W drzwiach stała uśmiechnięta Ayumi. Kiedy zobaczyła mnie stojącego
z gaśnicą i rozbawionego do łez siwego, jej mina od razu spoważniała.
- Co tu się stało? – zapytała wystraszona.
Z zaplecza wciąż unosił się dym. Na to pytanie dzikus zareagował jeszcze
większym śmiechem. Czułem, jak puszczają mi nerwy.
- Ognisko robię, nie widać? –
zapytałem wkurzony.
- O mało nas i całego sklepu
nie sfajczyłeś, tym swoim ogniskiem, przygłupie.
- Wszystko okej? Nic się wam
nie stało? – podeszła do siwusa i zaczęła dokładnie go oglądać ze wszystkich
stron.
- Ja tam żyję, ale duma Rokiego
Balboa chyba ucierpiała. Co ty, obóz przetrwania w samym środku miasta
rozbijasz? – zapytał kpiąco.
- To było niechcący! – próbowałem
się bronić.
- Następny raz, to niechcący będziemy
używać twojej twarzy do gaszenia tego.
~
Po całym dniu, miałem
serdecznie dość. Wszystko leciało mi dzisiaj z rąk, o mało co nie spaliłem
siebie i dzikusa, nie mogłem się na niczym kompletnie skupić. Wracałem cały
nabuzowany do domu, kiedy poczułem, że muszę natychmiast zobaczyć się z Yuuto.
Zawróciłem z drogi i zacząłem iść w przeciwnym kierunku. Szedłem teraz szybkim
marszem, jakby od tego zależało całe moje życie. Wpadałem na ludzi, co chwilę
fukałem i kląłem. Nie mogłem się opanować. Jeśli nie będzie go teraz w domu –
trudno, najwyżej pokręcę się bez celu, może trochę ochłonę. Mimo iż na dworze
było zdecydowanie na minusie – czułem jak wszystko się we mnie gotuje.
~
Kiedy dotarłem pod jego
mieszkanie, naciskałem dzwonek raz za razem, co chwile wściekle waląc pięścią w
drzwi.
- Moment! – usłyszałem jego
głos. Jak się spodziewałem, był w domu. Otworzył mi drzwi i spojrzał
zaskoczony. Miał na sobie tylko bokserki. Speszyłem się, cała złość ze mnie
uleciała, nagle poczułem, że mam gulę w gardle. Nie mogłem wydobyć z siebie ani
jednego słowa.
- Ichi? Co ty tutaj… - nie
dałem mu dokończyć, bo spanikowany wepchnąłem go do mieszkania i bez
przywitania, zacząłem się do niego najzwyczajniej w świecie dobierać. Przyparłem
go do drzwi, wpychając mu język do ust. Chłopak nie protestował, więc wykorzystałem to. Co ja najlepszego wyprawiam? Nie tak miało być…

Sfhzuabzzkaśkziuuabakoahbbakkzjzkakbaaja ;___; świetne! ;; chyba najlepsze z dotychczasowych (ciekawe czemu XD) dziękuję bardzo i czekam na kolejny rozdział!
OdpowiedzUsuńProszę! Cieszę się, że komuś sprawiam tym radość.
UsuńBorze, świetne tak bardzo bardzo świetne ;___;
OdpowiedzUsuńPo za tym jak mogłaś przerwać i to w takim momencie? okrutna.
W sumie to dzisiaj umierałam i to jedna z 3 rzeczy które mnie rozbawiły, dzięki za poprawę nastroju.~♥
Zapamiętać, nie mogę jeść czytając Twoje opowiadanie, bo aktualnie krztuszę się jogurtem XD
Poważnie to nie znoszę czytać opowiadań na których rozdziały trzeba czekać ale to jest wyjątkiem, prawda że dodasz następny w najbliższych dniach? /ven
Arigatou Gozaimasu! Ponownie, jest mi niezmiernie miło wywoływać u Was uśmiech.
UsuńŚWIETNE. ale dlaczego przerwane w takim momencie?! Te opisy...MEGA!
OdpowiedzUsuń'Lewatywę Ci robili rurą od odkurzacza?' 'To żeś zabłysnął, jak neon nad burdelem. ' Te fragmenty mnie zabiły XD. Chyba jeszcze nie czytałem aż tak dokładnych opisów.. MOGŁAŚ SOBIE OSZCZĘDZIĆ, ahahahahaha
OdpowiedzUsuńEJ co się czepiasz. opisy są najfajniejsze :/
UsuńKolejny rozdział genialny. Można chyba nawet stwierdzić, że lepszy od poprzednich. Piszesz fantastycznie. I te docinki Cujcięto. Genialne!
OdpowiedzUsuń*.*
OdpowiedzUsuńUwielbiam to opowiadanie.
OdpowiedzUsuń"A Ty co? Masz zamiar się modlić?" - to mnie tak rozbawiło, że śmiałam się o północy tak głośno, że moja mama przyszła do pokoju i zapytała, co się dzieje :'D
OdpowiedzUsuńNie wiem, co jest ze mną nie tak (czy może za dużo yaoi się w życiu naczytałam), ale czy tylko mnie bardziej interesuje chamstwo Chujcięto niż romantyczne momenty Ichiego i Yuuto? xD
Dziękuję~!
UsuńChujcięto robi się coś zbyt popularny. ;-; Miało być Yaoi, wychodzi komedia, póki co. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jaką mam trudność w pisaniu scen łóżkowych.
Nawet nie wiesz jaką ja mam trudność w czytaniu scen łóżkowych jak sobie wyobrażam Ichiego (okropne doświadczenie XD) A potem tak po prostu z nim rozmawiam XD //Rin~chan
UsuńMega! Kocham Cię za to opowiadanie, Docinki Chujcięto, świetne.// Rin~chan
OdpowiedzUsuńO Rin, też Cię kocham <3
Usuńoooo! dopiero teraz czytam. czuję opóźnienie XD te opisy są cudowne! ale okropnie przerywasz T^T czekam na V. /Shi
OdpowiedzUsuńmoże Ichi i Chujcięto będą mieli romans? <3 a opowiadanie genialne ^^
OdpowiedzUsuńWiesz, że to niegłupi pomysł?
UsuńAww jestem za! *u*
OdpowiedzUsuńNo to szykujcie się na to. ;_;
UsuńŚwietny rozdział :D tylko czemu w takim miejscu przerwany xDD |Czekam na następne~
OdpowiedzUsuńHime, aniołku, dziękuję :( Czy panienka pojawi się dziś na tinach?
UsuńAno pojawi, pojawi ^^ c:
UsuńDawaj następne rozdziały, bo Twoje wpisy na askach mnie intrygują. ~ Chujcięto.
OdpowiedzUsuńTeż Cię kocham Krzesło. Zapraszam na Tiny, w okolicach 21.00. Rozdział niebawem. Na pewno jeszcze dziś.
UsuńDosłownie odpłynęłam czytając to! Przepiękne. Nie przestawaj pisać. c:
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Kage 愛
Super opowiadania piszesz ^^ Trzymające w napięciu a jednocześnie zastanawiające i zabawne :), będę polecać ;D
OdpowiedzUsuńWięcej Chujcięto~!
OdpowiedzUsuńSupersupersuper! Pisz dalej, proszę! ♥
OdpowiedzUsuńTo jest świetne. Nie mogę się już doczekać reszty.
OdpowiedzUsuńChujcięto tak bardzo. XD
"wepchnąłem go do mieszkania i bez przywitania, zacząłem się do niego najzwyczajniej w świecie dobierać." Uwielbiam Twój styl pisania!
OdpowiedzUsuńCzy tylko ja wolę Ichiego od Chujcięto?
OdpowiedzUsuńkolejny raz świetne, nic więcej nie mam do powiedzenia
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział z niecierpliwością <3
"To żeś zabłysnął, jak neon nad burdelem" Nie mogę z tego hahahaha
OdpowiedzUsuńBłagam cię o koloejny rozdział bo niewytrzymam ;_;
OdpowiedzUsuńAkira prosimy o następny rozdział...
OdpowiedzUsuńSkąd ty bierzesz te teksty.. płaczę ze śmiechu xdd
OdpowiedzUsuńWeź oddaj talent.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńW ogóle, ten wspaniały moment kiedy Twoje teksty są tak genialne, i użyte w idealnym momencie w rozmowie, rozwalają system i czujesz się zajebisty C':
OdpowiedzUsuńCzuję się na prawdę niesamowicie! Nie sądziłam, że wszyscy tak zaczną mówić - Chujcięto, planktonie itd. Za każdym razem jak to widzę, uśmiecham się jak przygłup do tego monitora. Przysięgam, wspaniałe uczucie.
UsuńjsejgpsiejgtoSFowutjpwsjet więcej
OdpowiedzUsuńEj, bo ja już chcę poczytać jak gnębie Ichiego lub kogoś. / Chujcięto
OdpowiedzUsuńDawaj na Tiny, a nie!
UsuńDodaj ; = ; niedługo muszę iść spać, bo rodzice będą mnie terroryzować, a chcę poczytać.
OdpowiedzUsuńSakura
Przeczytałam wszystko na raz w ciągu niecałej godziny.
OdpowiedzUsuńAkwmhwwwwwwwwwww!To jest świetne! ~(*^*)~
Najbardziej lubię Chujcięto.Sam w sobie rozwala system na kawałki,a te jego teksty...Musiałam się ugryźć w rękę,żeby się nie roześmiać o 2 w nocy i domowników nie pobudzić. xD
Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.Umrę przy tym czekaniu chyba. D: