~
Zimny podmuch wiatru wpadł
przez okno apartamentowca. Otworzyłem oczy, nie byłem u siebie. Poczułem ciężar
i ciepło na klatce piersiowej. Spokojnie opuściłem głowę. Yuuto spał, wtulony
we mnie. Wyglądał naprawdę uroczo. Piąstkę lekko ściśniętą miał przystawioną do
twarzy, oddychał powoli i równomiernie. Pogłaskałem go po twarzy. Wyswobodziłem
się z jego uścisku tak, żeby go nie obudzić. Chwyciłem bokserki, po czym
naciągnąłem je na siebie. Najciszej jak to możliwe wyszedłem z sypialni.
Poczułem, jak chłód kafelków bije od podłogi w kuchni. Na zegarku widniała godzina
chwilę po trzeciej nad ranem. Usadowiłem się na blacie koło okna. Tokyo
bajecznie rozciągało się z tego piętra. Setki, tysiące kolorowych świateł
migały pode mną. Ludzie z tej odległości wyglądali jak maleńkie mrówki.
Przetarłem skroń dłonią. Wziąłem kilka głębokich wdechów. Powoli dochodziło do
mnie to, co zaszło między mną, a Yuuto tej nocy. Zachowałem się jak totalny
dupek. Potraktowałem go jak przedmiot, na którym mogę się wyżyć. Chłopak oddał
mi się cały, widziałem tą przyjemność malującą się na jego twarzy, każde
jęknięcie błagało o więcej, krople potu spływały po jego chudym a jednocześnie
lekko umięśnionym ciele, usta co raz głośniej i głośniej krzyczały moje imię. A
ja? Myślami byłem zupełnie gdzie indziej. Yuuto całował mnie z ogromną pasją,
wkładał w to tyle uczuć. Teraz już nie kontrolowałem swoich emocji, łzy same
płynęły po moich wściekle różowych policzkach. Zakryłem usta dłonią, czując, że
zaraz nie zatrzymam wybuchu tego żałosnego szlochu. Nie chciałem obudzić
śpiącego chłopaka. Czułem się okropnie. Ze sobą, z tymi wszystkimi myślami.
Skuliłem się, tłumiąc krzyki ręką. Dławiłem się własnymi łzami. Wtem usłyszałem
jakiś szmer. Otarłem szybko twarz, widząc jak cały makijaż pozostaje na moich
dłoniach. Zaspany brunet stanął w drzwiach, pocierając zmrużone oczy ręką.
Podszedł do mnie, objął w pasie i ucałował moje czoło.
- Dlaczego nie śpisz? –
zapytał po chwili, gładząc mnie dłonią po włosach.
- Jakoś nie mogę. –
odpowiedziałem, starając się nie okazywać tego, że płakałem. On tak bardzo się
troszczył. Moje oczy, ponownie zaszły łzami. Yuuto nie zauważył tego, gdyż
zamknąłem szybko oczy. Ujął moją twarz dłonią i przekręcił lekko głowę. Zbliżał
swoją twarz, niespiesznie, otarł się delikatnie o mój nos. Uśmiechnął się i
bardzo delikatnie i czule pocałował. Zacisnął swoje wargi na moich, trwając tak
chwilę. Kurczowo złapałem się jego koszulki, mocno zaciskając na niej pięści.
Dlaczego musiałem zakochać się w niewłaściwej osobie?
- Byłeś dzisiaj boski. –
Powiedział po chwili chłopak, delikatnie całując mój nos. Znowu zbliżył się do
mnie. W tym momencie jedna łza, spłynęła po mojej twarzy, na jego usta.
- Hn? – chłopak spojrzał na
mnie zaskoczony. – Ichi ty… - Otarł wierzchem dłoni mój policzek. – Dlaczego Ty płaczesz? – złapał obiema
rękoma moją twarz i uniósł ją tak, że musiałem na niego spojrzeć.
- Nie, no coś ty… - I tak
wiem, że się na to nie nabierze. Twarz chłopaka bardzo posmutniała.
- Zrobiłem coś nie tak…? –
zapytał, a ja widziałem ból w jego oczach.
- Nawet tak nie mów i nie
myśl. – opanowałem się i powiedziałem stanowczo. Przytknąłem moje czoło do
jego. – Jesteś zbyt dobry dla mnie. – dodałem po chwili.
- O czym Ty mówisz? – był wyraźnie
zdziwiony.
- O tym, że jestem skończonym
dupkiem. – spuściłem głowę. – Yuuto ja… - chciałem wydobyć z siebie słowo,
kiedy znów łzy zahamowały mnie. Pociągnąłem nosem. - …Ja nie chciałem Cię
wykorzystać. To nie miało tak wyglądać. – teraz już nie powstrzymywałem się.
Ryknąłem na cały regulator, chowając twarz w dłoniach. – Nie potrafię nawet
spojrzeć Ci w oczy. Jesteś… Jesteś zbyt idealny, nie zasługuję na ciebie. – Chłopak nie odezwał się tylko pocałował mnie
mocno, po czym ucałował wszystkie słone krople. Wtulił się we mnie i zaczął
gładzić po plecach.
- Nie wiem, skąd takie głupoty
przyszły ci do głowy. – spojrzał na mnie. – Popatrz na mnie, proszę.
- wciągnąłem powietrze i zrobiłem
to, o co poprosił. – To była chyba jedna z najpiękniejszych nocy w moim życiu.
Przy tobie czuję się bezpieczny i potrzebny. Tak wiem, jesteśmy w Tokio, gdzie
mieszkają miliony innych ludzi, ale nawet w tłumie można być samotnym. Zanim
poznałem ciebie wiodłem bardzo… puste życie. Mam na myśli, że kogoś w tym
wszystkim brakowało. Dobrze, miałem przyjaciół i dalej ich mam… Ale
potrzebowałem kogoś, kto nie odtrąci mnie, mimo wszystko i zacznie mnie
pragnąć. – mówił to wszystko z takim uśmiechem. Z takim, jakim tylko on
potrafił mnie obdarzyć. To było chyba najpiękniejsze wyznanie, jakie w życiu
usłyszałem. I po raz kolejny, moje sumienie krzyczało we mnie. Rozrywało mnie
od środka, było jak jedna wielka krwawiąca rana.
- Yuu, ja… Dziękuję… -
wydusiłem z siebie, kiedy już trochę się uspokoiłem. Wtuliłem twarz, w
zagłębienie jego szyi. – Wybacz mi proszę, wybacz mi to wszystko.
~
Siedzieliśmy w ciszy,
popijając gorącą herbatę. W pracy nie będę w stanie użytku. Spojrzałem przez
ramię na Yuu. Chłopak wpatrywał się w zawartość swojego kubka. Ułożyłem dłoń na
jego udzie.
- Muszę iść do domu.
- Ty chyba niepoważny jesteś. –
spojrzał na mnie z oburzeniem. – Jest czwarta nad ranem. Zostań, rano odwiozę
Cię do pracy.
- Ale nie mam nic do
przebrania. I tak za dużo już dla mnie robisz.
- Nie masz nic do gadania. –
zsunął się z blatu i pociągnął mnie za rękę w stronę sypialni. Jestem ślepy,
dopiero teraz zauważyłem, że jest kompletnie nagi. Szybko odwróciłem swój wzrok
gdzieś na ściany, żeby o tym nie myśleć. No dalej, dasz radę… Wszystko będzie
dobrze, tylko nie myśl o tym. Rzuciłem ukradkowe spojrzenie na jego tyłek.
Cofam wszystko, co mówiłem. Kiedy weszliśmy do sypialni, przyciągnąłem go do
siebie. Yuuto stał tyłem. Ułożyłem głowę, na zagłębieniu jego szyi, ręką zaś
zacząłem niespieszną wędrówkę – zaczynając od jego barek, przez tors i brzuch,
a kończąc na jego przyrodzeniu. Chłopak westchnął kiedy zacisnąłem dłoń, w
tamtym miejscu.
- Drugi raz? – zapytał kusząco.
– A jeszcze przed chwilą chciałeś jechać do domu. – Odwrócił się i szarpnął mnie
na łóżko. Całowaliśmy się zachłannie, kiedy powoli zacząłem masować jego tors dłońmi.
Wtedy on oderwał się ode mnie i spojrzał zadziornie. – Oszczędź sobie te
czułości. – powiedział i nachylił się do mojego ucha. Polizał je i przygryzł
delikatnie. Chwycił mocno moje ramiona i przewrócił nas tak, że to ja byłem na dole. Otarł się o mnie
obscenicznie, wydając przy tym przeciągły jęk. Po chwili zrobił to samo.
Zbliżył się do mojej twarzy i powiedział pewnie .– Zerżnij mnie.
~
Usypiałem z półotwartymi
oczyma nad blatem, kiedy poczułem gwałtowne uderzenie z tyłu głowy. Przywaliłem
czołem o stół, po czym jak sprężyna
szybko wyprostowałem się otrzeźwiały. Rozejrzałem się otępiony. Chujcięto
patrzył na mnie triumfalnie.
- Co ty wyprawiasz? –
zapytałem masując tył głowy.
- Budzę cię. Poprawić, czy
prosty przekaz nie dociera? – zapytał ponownie unosząc dłoń.
- Nie trzeba. – powiedziałem,
kiedy zauważyłem przez okno listonosza. Postawny mężczyzna pukał przez szklane
drzwi. – No rusz się, trzeba to odebrać. – Powiedziałem po chwili, widząc
zerową reakcję ze strony siwego. Rzucił na mnie szybkie spojrzenie i założył
ręce na piersi. – Czy Ty masz zamiar cokolwiek tu robić? – zapytałem poirytowany.
- Jestem damą.
- Jesteś facetem, imbecylu.
- Jestem damą i nie muszę.
- To powiedz mi, co ty musisz?
- Nic, a nic. I tak masz to
szczęście, że zaszczycam cię swoją obecnością na co dzień.
- Wielmożna dama ruszy dupsko.
– powiedziałem i klepnąłem chłopaka w tyłek. Zeskoczył z lady jak oparzony i
kiedy popatrzył w moją stronę oczekiwałem zaraz tego, że trafię z przekrzywioną
twarzą do szpitala, jednak dostrzegłem jak chłopak zrobił się cały czerwony i
chowa twarz w swoją bluzę. Czy on się… Zawstydził? Chyba mam pomysł.
Kiedy Primadonna odebrał
przesyłkę, bez słowa położył ją na stole. Odwrócił się do mnie tyłem i oparł o
blat. Widziałem, jak nerwowo ściska rękawy materiału. Mam cię, dzikusie. Jak
gdyby nigdy nic, podszedłem do niego i oparłem się o ladę obiema rękoma przy
jego bokach, spojrzałem mu głęboko w oczy i uśmiechnąłem się zaczepnie.
- Wszystko okej? – zapytałem spokojnie
i z uśmiechem.
- Ja.. ak najbardziej. – zająknął
się.
- Na pewno? – zapytałem,
unosząc dłoń do jego szyi. Masowałem ją teraz wolnymi ruchami. To było dziwne,
ale zarazem bardzo przyjemne uczucie. Nie mogłem powiedzieć, że chłopak był
brzydki. Ba! Był całkiem pociągający. Nie odepchnął mnie, stał teraz tylko i
przypatrywał mi się z rumieńcem. Podroczę się z nim jeszcze. – Wyglądasz na
baaardzo spiętego. – przeniosłem rękę na
jego policzek. Bardzo ostrożnie, w każdej chwili mógł się przecież wkurzyć. Na
ten gest, jego twarz zaczerwieniła się jeszcze bardziej. Powolnym ruchem
zbliżyłem się do niego. Zamknął oczy. Odsunąłem się, żeby sprawdzić jego
reakcję. W jego oczach widziałem zdezorientowanie. Chwycił mnie pewnie za
koszulkę i przyciągnął do siebie do pocałunku. Objąłem go w pasie, uniosłem i
usadziłem na blacie. Chujcięto był pewny siebie, jednak tu mnie nie mógł
zdominować. Wsunąłem język do jego ust, na co ten rozchylił je lekko,
zapraszając mnie do środka. Całowaliśmy się tak, dopóki nie zabrakło nam tchu.
Oderwałem się od niego, jednak dalej pozostając bardzo blisko. Podjąłem próbę,
tym razem zwycięsko.
- Ichi. – powiedziałem dysząc.
- Miku. – odpowiedział,
sapiąc.
- Miku? – powtórzyłem. - Ładne
imię.
- Dzięki. – uśmiechnął się
prawie że nie widocznie.
~
- Sam rozumiesz. – dodał po
chwili. – Każdy potrafi zakładać jakieś maski. Ja mam ich tysiące, są
wyćwiczone do perfekcji.
- Rozumiem cię doskonale. –
westchnąłem. – Nie wiedziałem, że brat Isao, to twój ojciec.
- Teraz już wiesz. Może i mam
swój charakter osoby chamskiej i nieustępliwej ale… Nikt nie wie, co tak naprawdę
dzieje się w środku. Nie jestem zbyt ufną osobą, nie dopuszczam do siebie zbyt
wiele. Jest mi dobrze tak, jak jest. Kiedyś radziłem sobie sam – to i teraz dam
radę. Nie potrzebuję przy tym tabunu ludzi. Przyjaciele wystarczą.
- A Ayumi? – zapytałem zaciekawiony.
- A tak, Ayumi… - zawiesił się
na chwilę.
- Czujesz coś do niej, mam
rację?
- No… - przeciągnął. – No tak.
– powiedział pewniej.
- Dlaczego jej o tym nie
powiesz?
- To nie jest takie proste,
jak Ci się wydaje, Ichi. – opuścił głowę. – Znamy się już tyle lat. Praktycznie
od bachora. Zawsze przy mnie była, jako przyjaciółka. Sam nie wiem, kiedy
spojrzałem na nią inaczej. Tak bardziej w kontekście pożądania seksualnego.
Jest… Jest przepiękna. Dla mnie wręcz idealna. Delikatna i krucha. Moje zupełne przeciwieństwo. Ale
świadomość, że dwa słowa mogą zjebać wszystko mnie wręcz niszczy. Stracić ją,
to ostatnia rzecz jakiej pragnę. A pragnę tylko jej szczęścia. – A jednak,
Miku. A jednak.
- A mi się wydaje, że nie masz
na co czekać. – chłopak podniósł głowę. – Jeśli naprawdę jest Twoją przyjaciółką,
to Cię nie odtrąci. Jeśli tak – oznacza to, że nie była nic warta. A jeśli to
zrobisz , będziesz przynajmniej wiedzieć po czym stąpasz. Nie mam racji? –
zapytałem i poklepałem go po plecach.
- To dlaczego ty jeszcze nie powiedziałeś
tego temu chłopakowi, który wpadł na ciebie?
- O czym ty mówisz? – zatkało mnie.
- Widziałem, jak patrzysz na
niego, kiedy przechodzi tędy. – Miku lekko się uśmiechnął.
- Nie znam go. – zmieszałem się.
Chcę w końcu wyrzucić go z pamięci.
- To poznaj.
- Nie chcę. – powiedziałem i
zeskoczyłem z blatu. Skierowałem się na zaplecze. Poczułem jak ktoś ciągnie
mnie za rękaw bluzki. Odwróciłem się.
- Ichi poczekaj. – Siwy stał
za mną. – Nie mówmy już o nim, ok? O Ayu też nie. Dam sobie radę. Niech to
zostanie między nami, dobrze?
- Jasne. To i tak jest miłe,
że mi zaufałeś i powiedziałeś o tym. Choć ledwo się znamy. – chłopak uśmiechnął
się pewniej na te słowa i starym zwyczajem skrzyżował ręce na piersi.
- To nie zmienia faktu, że
dalej jesteś pedałem.
- Dla ciebie, panem pedałem,
Primadonno. – odgryzłem się, puszczając mu oczko.
~
- Mocniej! – Yuuto ponaglał mnie. Trafiłem w jego prostatę, co obwieścił mi krzykiem. Zaznaczyłem mokre
ślady na jego szyi. Oblizałem lubieżnie usta i spojrzałem na niego. Chłopak wił
się pode mną, jęczał i krzyczał. Przyspieszyłem tępo. Czułem, jak jego
paznokcie wbijają się w moją skórę. Niewyżyta bestia. Chłopak przewrócił mnie
na plecy i nabił się na mnie. Sam zaczął nadawać nam rytm. Dłonie ułożył na
moim torsie. Jego jęki co raz bardziej wypełniały pomieszczenie. Złapałem go za
pośladki, dociskając mocniej do siebie. Yuu doszedł, zaraz po nim ja. Zmęczony
opadł na poduszki obok mnie.
- Wiesz? – zapytał po chwili, dysząc rozanielony. – Powinieneś częściej
przychodzić. – chłopak zaczął bawić się kosmykiem moich włosów.
- Zdecydowanie. – zaśmiałem się.
*Wyrzuca laptop przez okno* Wtf, stop it.
OdpowiedzUsuńPodczas czytania pzynajmniej 50 razy padło u mnie słowo na K, a 70 "co?".
Ichi moim seme. Hahahahhaha.
RUMIENIE SIĘ, JĘKNĄŁEM. HAHAHAHHAHAHAHAHAHHAHA.
/Chujcięto
Hahahahahahahahahahahahahaha, nie mogę, to jest boskie :D
OdpowiedzUsuńChujcięto taki wrażliwy, wyczuwam ciężką przeszłość ._.
CHCEMY WIĘCEJ.
OdpowiedzUsuńWow, tyle tu się dzieje, że mimo mojego zmęczenia, na zmianę śmiałam się i smutniałam o 2 w nocy. Warto było czekać . Później jeszcze przez godzinę nie mogłam zasnąć, bo trawiłam wszystko w myślach. Ach, tyle emocji!
OdpowiedzUsuńBardzo poruszył mnie płaczący Ichi. Widać, że był na skraju wybuchu. Nie dziwię się wcale, że nie mógł już tego wytrzymać. Okropnie jest być z kimś, a myśleć o innym. Takie rozdarcie wewnętrzne.
A później to wyznanie Miku. Akiro, pokazałaś tu mocny charakter z tej słabszej strony, bo mimo, że Chujcięto wygląda na twardego gościa, pozbawionego uczuć to jednak, jak każdy człowiek, je ma. Mimo, że wydawał się osobą, która nie wie co to strach, boi się odrzucenia. Z drugiej strony, to słodkie podkochiwać się w przyjaciółce :3
Po za tym, odczytuję tu w pewnym sensie morał, kiedy Ichi radzi, co Miku powinien zrobić. A to spryciarz z siwuska, bo przekręca kota ogonem i w ten sposób pokazuje, jak łatwo jest coś powiedzieć, a trudniej zrobić. Dopiero wtedy Ichi sobie to uświadamia. Przynajmniej ja to tak odbieram.
Hah, ale żem analizę walnęła xD
Po za tym humor, jak zwykle obecny! "Wielmożna dama ruszy dupsko" - najlepszy tekst :D
Nie wiem, jakie będą fragmenty, których jeszcze nie opublikowałaś/nie napisałaś, ale definitywnie ten rozdział jest moim ulubionym ♥
I jak zwykle cudowne słowa od Ciebie, Ariel. Sprawiłaś mi ogromną radość tym komentarzem, za co bardzo Ci dziękuję! To miłe, że ktoś niby zwykłe Yaoi, potrafi rozpatrywać nawet pod kątem pouczania, czy wyciągania wniosków. Twój ulubiony? Jeszcze milej. Ja znowu myślała, że ten wyszedł jako najgorszy- taki kompletnie wyprany z emocji. Co do wcześniejszych komentarzy - nie martwcie się, w VI rozdziale, Chujcięto znowu będzie sobą.
UsuńJeszcze raz Ci dziękuję, przyznam że poruszyły mnie Twoje słowa. Aż chce się dalej pisać! Pozdrawiam Cię, najserdeczniej jak to możliwe.
Aww dziękuję, ja Ciebie również pozdrawiam.
UsuńZ niecierpliwością czekam na Rozdział VI :3
Chujcięto taki nie jest o_o prawda? Ichi niewyżyty. Shi
OdpowiedzUsuńabyudcawvdj pisz dalej! to opowiadanie jest wspaniałe ♥
OdpowiedzUsuńŚlicznie Ci dziękuję!
Usuńhm. jak dla mnie to 'Chujcięto' już Miku. Nie przypomina samego siebie. jest zbyt uległy i otwarty...
OdpowiedzUsuńAhahahhahahah ;3 Nie mogę... Chujcięto taki wrażliwy. ;3
OdpowiedzUsuńAkira, pisz dalej, bo swoim opowiadaniem ogromnie poprawiasz mi humor!
Jesteś genialna. Piszesz tak płynnie, że ,moim zdaniem, niejeden pisarz mógłby uczyć się od Ciebie.
Bardzo podobają mi się Twoje opisy. Jak zawsze omijam opisy miejsc, to w Twoim opowiadaniu zatrzymywałam się na nich i wyobrażałam to sobie.
Naprawdę, jesteś genialna. //Yoshike
Chuj wam w dupe, nie jestem wrażliwy i uległy. Chujcięto
OdpowiedzUsuńStary Chujcięto wróci. Spokojnie.
UsuńWhoa, ludzka strona Chujcieto.
OdpowiedzUsuńIcziś seme? Nie to i tak nie jest dziwniejsze niż Miku uke.
Jakoś sobie nie mogę wyobrazić Vincenta jako ukesia, a myślałam że widziałam* już wszystko. XD
*wyobraźnią
Borze. Naprawdę ten rozdział przerósł moje najśmielsze oczekiwania.
Dodaj jeszcze postać Ayu jako obecną w rozdziale a będzie P-E-R-F-E-K-C-Y-J-N-I-E.
Szok, Ichi seme XD Dziękuję Ci bardzo za komentarz.
UsuńPopłakałam się ze śmiechu. Jesteś genialna Akira. Ja chce więcej i więcej. Synek taki genialny tu, taki rąbek normalnego człowieka co mi do Miku nie pasuje, ale pisz dalaej, stary Chujcięto pokaże się jeszcze.
OdpowiedzUsuń~Katori
Dziękuję Katori! Genialna to jednak za mocne słowa...
UsuńJeju Ichi taki niewyżyty xDDD Świetne! czekam na kolejny rozdział!
OdpowiedzUsuń*-* Jaki Ichigoś. Wspaniałe.
OdpowiedzUsuńOj Akira, to nie jest zwykle yaoi. Czytałam wiele opowiadań o takiej tematyce ale to.. jest jakieś inne? Zauważyłam że większość osób które je piszą , wciskają gdzie się da sceny erotyczne że jest to wręcz niesmaczne. Ty robisz to w taki subtelny i naturalny sposób. Totalnie uwielbiam Twój styl pisania, bardzo przypadł mi do gustu i wręcz rozpływam się czytając to. Podziwiam Twoją wyobraźnie.
OdpowiedzUsuńCzekałam niecierpliwie w nocy co minutę odświeżając tego bloga i zdecydowanie było warto. Nie potrafię wyjść z podziwu.
Miłego dnia kochana.
To są naprawdę bardzo mocne i bardzo miłe słowa, dziękuję Ci niezmiernie. Twój komentarz bardzo mnie uszczęśliwił!
Usuńbrak słów , chcemy więcej ♥
OdpowiedzUsuńDziękuję!
UsuńCodziennie czytam Twojego bloga. Uwielbiam Yuuto. Jest jak facet idealny.
OdpowiedzUsuńAkiruśko kochana. Kiedy zamierzasz wstawić kolejny rozdział? W ten weekend? Czy dopiero w tygodniu?
Punktujesz u mnie, za to Akiruśko, jakie to urocze!
UsuńUmarłam i chcę więcej
OdpowiedzUsuńWięcej! Więcej! Więcej! : <
OdpowiedzUsuńomatko, chce juz ten 6 rodział! :(
OdpowiedzUsuńchemy wieęcej! Super to jest
OdpowiedzUsuńMamy nowego bohatera? Chujcieto ma brata bliźniaka?
OdpowiedzUsuńpopyt spadł, bo CCT chujowy
OdpowiedzUsuńChujcięto zbyt delikatny. Chcem kolejnego rozdziała. Kocham to <3
OdpowiedzUsuńUwielbiam
OdpowiedzUsuńAkira-samaaaaaa. Więcej, błagam.
OdpowiedzUsuńWrażliwy Chujcięto i niewyżyty ja, CO? Tak się da? XD
OdpowiedzUsuńNie mniej jednak rozdział ciekawy, lubię Twój styl pisania.
Dziękuję, bardzo miło mi to słyszeć!
UsuńHahah, kocham!
OdpowiedzUsuńTwój sposób pisania jest boski. Dodatkowo wszystkie postacie są bardzo ciekawe; każda jest inna. Cudo. *-*
OdpowiedzUsuńChłonę to jak gąbka wodę. [porównanie takie mądre i piękne] XD